wtorek, 23 lipca 2013

Koniec


Tak, to już koniec tej historii. Nie wiem co mogłoby wydarzyć się dalej. Nie mam siły tego ciągnąć. Przepraszam.
Ta historia od początku była nierealna, dziecinna, dziwna, przewidywalna, beznadziejna... To nie miało prawa się zdarzyć, nie rozumiem jak mogłam wymyślić takie coś. Był to mój pierwszy (i mam nadzieję, że nie ostatni) blog z opowiadaniem. Na początku była to zwykła zabawa, moje głupie wyobrażenia, że to dzieje się naprawdę, pisanie dla samej siebie, później opublikowałam prolog i jakoś poszło... Zaczęło mi przybywać czytelników, było to bardzo miłe, bo nie spodziewałam się, że ktokolwiek zechce to czytać. Jednak z czasem po prostu się wypaliłam.

DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM, KTÓRZY CZYTALI TO OPOWIADANIE, A W SZCZEGÓLNOŚCI TYM KTÓRZY WSPIERALI MNIE, MOTYWOWALI, CHCIELI ŻEBYM PISAŁA DALEJ...

Nie dałam rady. Przepraszam.

Dusia. Xx

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Część II Rozdział 4

Następnego dnia wstałam o 4, zjadłam śniadanie i poszłam wziąć szybki prysznic. Ubrałam TO , na ramię zawiesiłam torebkę, zabrałam walizkę i wyszłam przed budynek. Była 4.50, więc miałam jeszcze chwilę czasu. Usiadłam na schodku przed budynkiem i czekałam na chłopców.
Minutę przed 5 podjechał czarny samochód, z którego wyskoczył Zayn i jakiś facet, który zabrał moją walizkę.
- Ty pewnie jesteś Klaudia. Miło cię poznać. Jestem... - zaczął mężczyzna, ale mu przerwałam.
- Wiem, kim pan jest. Paul Higgins, ochroniarz i manager chłopaków. - odparłam.
- Nie pan, tylko Paul. Mów mi po prostu Paul. - zaśmiał się.
- Dobrze, skoro tak chcesz to okej.
- Zaraz na początku chcę zaznaczyć iż ja do ciebie nic nie miałem, to inni managerowie nie zgodzili się na wasz związek.
- Yyy.. Okej. Ale i tak to już przeszłość. - powiedziałam cicho, wsiadając do auta.
- Może nie jestem zbyt dobra z matmy, ale One Direction liczy 5 osób, a nie 2. - powiedziałam gdy zobaczyłam, że w samochodzie siedzi tylko Louis.
- Koteczku, dla twojej wiadomości Harry, Niall i Liam już pojechali na lotnisku drugim samochodem. - odparł Tomlinson ze śmiechem.
- Ahm, no chyba że tak. - zaśmiałam się.
Jechaliśmy na chwilę w ciszy, ale w końcu nie wytrzymałam.
- Boję się… - szepnęłam.
- Co? - mruknął szatyn.
- Czego się boisz? - zapytał mulat, uważnie się mi przyglądając.
- Niall i Harry nie wiedzą, że z wami lecę. Oni pewno nie chcą mnie już znać. - odparłam i położyłam głowę na jego ramieniu.
- Co ty wygadujesz! Oni obaj chodzą przybici i ciągle mówią, że chcieliby cię odzyskać chociaż jako przyjaciółkę! Nie martw się. Na pewno się ucieszą, że z nami lecisz. - powiedział Malik i mnie przytulił. Po kilku minutach byliśmy na lotnisku.
Jako iż wchodziliśmy wejściem dla VIPów, nie było ani fotoreporterów ani fanek.
Chłopcy stali kilkanaście metrów przed nami. Harry i Niall nas nie widzieli, bo stali tyłem, za to Liam od razu gdy nas zobaczył krzyknął ‘cześć’ i podbiegł mnie przytulić.
- Klaudia? - spytali Horan i Styles niemal równocześnie.
- Co ty tu robisz? - znowu razem.
- Klaudia leci z nami do USA. - powiedział Paul.
- Nie cieszycie się? - zapytał Louis.
- Umm… No… Nie spodziewaliśmy się tego. - Harry był w niezłym szoku.
- A ja tam się bardzo cieszę. - odparł Zayn z uśmiechem, objął mnie ramieniem i razem ruszyliśmy do samolotu.
Chłopcy zapoznali mnie ze swoimi ludźmi. [Directioners pewno wiedzą o kogo mi chodzi, np. Josh, Lou, Lux, itd.]
W samolocie siedziałam z Zaynem, Niall z Liamem, a Harry z Louisem. Po dwóch godzinach lotu miałam dość. Cholernie się mi nudziło.
- Nudzi mi się. - mruknęłam.
- Pobawmy się w berka! - krzyknął zadowolony z siebie Zayn.
- Co? - zapytałam ze śmiechem.
- Berek! - krzyknął Malik i zaczął uciekać. Zdezorientowana po chwili ruszyłam biegiem za nim. Ganialiśmy się po całym samolocie jak małe dzieci.
- Co wy robicie? - zapytał lekko zdenerwowany Paul, gdy przebiegaliśmy obok niego już szósty raz.
- Bawimy się w berka. - odparł Malik z uśmiechem.
- Jezu, za jakie grzechy siedzę tu w tym samolocie z bandą idiotów?! - mruknął i odwrócił się do nas tyłem, obrażony, niczym małe dziecko. Pokręciłam głową z rozbawieniem i usiadłam na miejscu Zayna, który zajął moje.
Po chwili usłyszałam cichutkie chrapanie chłopaka obok mnie, przykryłam go jego bejsbolówką, po cichu wstałam i zajęłam wolne miejsce kawałek dalej.
Kilka minut później dosiadł się do mnie Louis.
- Hej mała. Jak leci? - powiedział, przytulając mnie.
- Hej duży. Nudno. - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Noo, porobiłbym coś fajnego, ale nie wiem co. - zamyślił się szatyn.
- Wszyscy śpią oprócz nas? - zapytałam z cwanym uśmieszkiem.
- Tak, a co? - zapytał podejrzliwie.
- Wysmarujmy ich bitą śmietaną!
- Ej, to całkiem fajny pomysł, ale skąd weźmiesz tutaj bitą śmietanę? Jesteśmy kilka tysięcy metrów nad ziemią, do sklepu nie zalecisz.
- Nie martw się o śmietanę. - odparłam, sięgając po mój plecak. - Może być? - podałam mu 2 opakowania bitej śmietany.
- Co ty jeszcze masz w plecaku? - zapytał z przerażeniem.
- A różne rzeczy. - mruknęłam.
- Jesteś gorsza niż Horan. - stwierdził.
- Miło mi. - zaśmiałam się.
Po kilku minutach Niall, Harry, Liam, Zayn i reszta 1D crew miała wysmarowane twarze śmietaną. Żeby nie było podejrzeń ja i Tommo wysmarowaliśmy się też wzajemnie, a puste opakowania wrzuciliśmy do plecaka Paula.
Z głupimi uśmieszkami na twarzach ułożyliśmy się do snu.
- CO TO KURWA MA BYĆ?! - właśnie taki wrzask mnie obudził.
- Zayn? Co jest? - zapytałam niezbyt przytomna.
- Dlaczego na mojej twarzy jest bita śmietana?! Czyja to sprawka? Zabiję tego kto to zrobił! - krzyczał wściekły Malik.
- Zayn mógłbyś być trochę ciszej? Tu się śpi. - mruknął Liam z siedzenia obok.
- Ty się lepiej popatrz na swoją twarz! Wszyscy się popatrzcie!
Po chwili już wszyscy byli obudzeni i wściekli. Jedynie Niall sobie z tego nic nie robił.
- O, śmietana. Kocham tego kto to zrobił. Akurat miałem ochotę na śmietanę. - powiedział uradowany.
- Jasna cholera! Z wami się nie da żyć normalnie! Wy wszyscy jesteście jacyś pojebani! - Paul był nieźle wkurzony.
- Przyznawać się kto to zrobił! - powiedział Louis z głupim uśmieszkiem.
- W ogóle skąd ktoś wziął śmietanę w samolocie? - zapytałam głupio.
Zaczęły się przekrzykiwania czyja to wina.
- Mam was dość! Macie się wszyscy uspokoić! Teraz spokojnie poszukamy sprawcy. Wszyscy siadać na swoje miejsca i się nie ruszać. - zarządził Higgins.
Gdy po prawie godzinie sprawcy nadal nie było, Paul usiadł zrezygnowany.
Mężczyzna otworzył swój plecak w celu wyciągnięcia czegoś do picia, a zamiast wody wyciągnął opakowanie po śmietanie.
- No i chyba mamy sprawcę. - zaśmiał się cicho Josh.
- Ale jak to?! Przecież ja nic nie zrobiłem! To nie ja! Ktoś mnie wrobił! - zaczął się bronić Paul.
- Jasne. - mruknął Harry.
Kilka godzin później byliśmy już na lotnisku w Los Angeles.
Po dotarciu do hotelu, rozdzieliśmy pokoje.
Ja byłam z Zaynem, Niall z Liamem, Harry z Louisem, a Paul sam, bo chciał mieć święty spokój.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i mamy rozdział 4!! :D
Jak wam się podoba?
Moim zdaniem nie jest aż taki zły ^^

Jako iż dzisiaj Wigilia, to chciałam Wam życzyć wszystkiego co najlepsze, dużo zdrowia, szczęścia, spokoju, spotkania chłopaków i spełnienia wszystkich marzeń!
A no i udanego Sylwestra :D

Pozdrawiam, Dusia. xxx

czwartek, 1 listopada 2012

Część II Rozdział 3

Przez następne dwa dni w ogóle nie wychodziłam z domu, praktycznie nic nie jadłam. Jednak trzeciego dnia postanowiłam udać się do TESCO.
Wyciągałam akurat rękę po mleko gdy poczułam rękę innej osoby.
- Przepraszam. - mruknęłam nie patrząc na tego kogoś i wzięłam inny karton.
- Nie, to ja przepraszam. - odpowiedział znajomy głos. Popatrzyłam w bok i zobaczyłam burzę loków. Nasze spojrzenia się spotkały, jednak Harry nic już nie powiedział i po prostu odszedł. Nie ma się co dziwić, przecież sama tego chciałam. Chciałam żeby mnie ignorował, żeby udawał, że mnie nie zna. Ale jednak zabolało mnie to. Jaka ze mnie jest idiotka.
Wieczorem usłyszałam dzwonek do drzwi. Zeszłam otworzyć, a w drzwiach ukazały mi się trzy znajome postacie.
- Możemy wejść? - zapytał Louis.
Skinęłam tylko głową i wpuściłam ich do środka.
- Chcecie się czegoś napić? - zapytałam z grzeczności.
- Nie przyszliśmy tutaj pić, tylko z tobą porozmawiać. - odparł Liam.
Zaprosiłam ich do salonu, chłopcy rozsiedli się na kanapie, a ja usiadłam na fotelu.
Czułam się trochę niezręcznie.
- Nie bój się. Nic ci nie zrobimy. - Zayn posłał mi ciepły uśmiech, ale ja nadal byłam zestresowana.
- Myślę, że wiesz, że złamałaś serce Niallowi i Harry’emu… - zaczął powoli Louis.
- Wszyscy będziecie mi to wypominać?! Myślicie, że było mi łatwo im to powiedzieć?! Nie tylko oni mają złamane serca. Obaj są dla mnie ważni, nie mogę wybierać. Nie chcę niszczyć ich przyjaźni. Uznałam, że będzie lepiej jeśli zniknę z ich życia. - powiedziałam gorzko i skuliłam się w fotelu.
- Tak nie będzie lepiej. Zarówno Niall jak i Harry coś do ciebie czują. Jesteś pierwszą dziewczyną, w której zakochali się oboje jednocześnie. Nie możemy patrzeć jak cierpią. - powiedział Liam, wpatrując się w ścianę.
- Więc mamy do ciebie pewną propozycję… - uśmiechnął się Louis.
Popatrzyłam na niego pytająco. Jak oni coś wymyślą, to strach się bać.
- Jutro lecimy do Los Angeles na tydzień. - powiedział mulat.
- A co niby ja mam do tego? - zapytałam zdziwiona.
- Polecisz z nami. - odparł Louis.
- Że co proszę?! - nie dowierzałam jego słowom.
- Polecisz z nami do LA. Spędzimy razem trochę czasu. Dobrze wiesz, że cię bardzo lubimy, nie chcemy cię stracić. A może akurat zaiskrzy coś między tobą a którymś z nich. - stwierdził Liam.
- Taa, a jakoś przez prawie rok mieliście mnie w dupie. Raczej nie skorzystam. - odparłam.
- Dobrze wiesz, że manager zabronił nam się z tobą kontaktować.
- Cholera, a co mnie obchodzi wasz powalony manager. Nie jesteście robotami, macie swój mózg. Gdybyście chcieli to byście się ze mną skontaktowali, albo chociaż wyjaśnili całą tą popapraną sytuację! - byłam coraz bardziej wściekła.
Zayn wstał i po prostu mnie przytulił.
- Przepraszamy. - odparł i pocałował mnie w głowę.
- Dobra, jadę z wami do tego durnego LA. Ale jeśli coś mi się nie spodoba, to od razu wracam do Anglii. - stwierdziłam.
- Okej, umowa stoi. Bądź gotowa jutro o 5 rano. Ale nic nikomu nie mów. - powiedział Liam i opuścili moje mieszkanie.
Poszłam do swojej sypialni i wyszłam na balkon.
W tym momencie zobaczyłam spadającą gwiazdę.
Pomyślałam życzenie. Oby się spełniło.



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Heej.
Nie dodawałam nic przez 2 miesiące, za co baaaaardzo PRZEPRASZAM!
Naprawdę nie mam czasu na blogi, tylko szkoła, szkoła i szkoła...

A co do rozdziału to wiem, że jest beznadziejny.
Następny będzie lepszy, no taką mam nadzieję.

Zapraszam na KLIK

PAMIĘTAJCIE O SONDZIE NA GÓRZE PO PRAWEJ STRONIE.

piątek, 31 sierpnia 2012

Część II Rozdział 2

Dzisiaj na godzinę 19 byłam umówiona z Edwardem. Mieliśmy się spotkać w parku.
Wstałam przed 13, zjadłam szybki obiad i poszłam na miasto.
Kupiłam sobie nowe buty. Taak, kolejne buty. Które to już z kolei? Nie wiem, straciłam rachubę już dawno temu.
Wczoraj bardzo zasmakował mi shake, więc znowu udałam się do Milkshake City. Zastanawiałam się dlaczego jest tam tyle ludzi.
Tsaa, pewnie się domyślacie. Niejaki Zayn Malik we własnej osobie. Nasze spojrzenia się spotkały. Mulat chyba chciał do mnie podejść, ale fanki mu nie pozwoliły.
Zamówiłam szybko szejka i wyszłam z baru.
Wieczorem zaczęło trochę padać, ale nie przejmowałam się tym. Ubrałam TO i skierowałam się do parku. Nie było tam zbyt wielu ludzi, praktycznie nikogo, oprócz chłopaka w kapturze siedzącego na ławce. Podeszłam do niego. Nie wiedziałam jego twarzy.
- Edward? - zapytałam niepewnie. Chłopak podniósł głowę i moim oczom ukazała się para zielonych tęczówek. Zaniemówiłam. Te oczy poznałabym wszędzie.
- Klaudia? To naprawdę ty? - zapytał.
- O co tutaj do cholery chodzi?! - krzyknęłam wściekła.
- To ja jestem Edward, moje drugie imię to Edward. Przepraszam, że cię okłamywałem. - powiedział podnosząc się z ławki.
- Jak mogłeś?! - miałam ochotę dać mu w twarz.
- Przepraszam, ale nie miałem wyjścia. Manager powiedział, że mamy się z tobą nie kontaktować. Więc teoretycznie Harry Styles z tobą nie pisał, ale Edward tak. - chłopak uśmiechnął się.
- Cholera Styles, jesteś niemożliwy! - powiedziałam ze śmiechem i rzuciłam mu się na szyję.
- To znaczy, że nie jesteś zła? - zapytał zdziwiony.
- Na początku byłam, ale teraz mi już przeszło. Nawet nie wiesz jak za tobą tęskniłam. - powiedziałam wdychając jego zapach. Chłopak mocno mnie przytulił.
- Dziękuję… - powiedziałam szeptem.
- Za co? - zapytał loczek.
- Za wszystko. Gdyby nie ty, to pewno by mnie tu już nie było. Uratowałeś mnie. - wyszeptałam.
- Nawet tak nie mów. - powiedział poważnie, po czym ujął moją twarz w swoje dłonie i złożył na moich wargach delikatny pocałunek. Nie wiem co mnie do tego skłoniło, ale nie przerwałam tego. Po chwili jednak odepchnęłam go od siebie.
- Przepraszam, ale nie powinnam. - powiedziałam nie patrząc mu w oczy.
- Zawsze chciałem żeby mój wymarzony pocałunek w deszczu był wyjątkowy i taki był, tylko szkoda, że osoba którą kocham, kocha mojego najlepszego przyjaciela. - powiedział lokaty.
- Harry, przepraszam. Ciągle ranię osoby, na których mi zależy. - powiedziałam zła na samą siebie.
- Zależy ci na mnie? - zapytał Styles, chwytając moją rękę.
- Tak… - odparłam niepewnie.
- Miło to usłyszeć. - powiedział Harry i wziął mnie za rękę. - Co ty na to żebyśmy poszli do naszego tzn. mojego i Louisa mieszkania? Pooglądamy jakieś filmy czy coś.
- Z wielką chęcią. - stwierdziłam.
Gdy dochodziliśmy do ich kompleksu puściłam rękę chłopaka. Styles spojrzał na mnie smutno. Zrobiło mi się go żal, chłopak mnie kocha, a ja mam go gdzieś… No niezupełnie.
Weszliśmy do dość dużego budynku i skierowaliśmy się do mieszkania po lewej stronie.
Już na progu naskoczył na mnie Louis i mocno przytulił.
- Klaudzia! Tęskniłem! - wykrzyczał.
- Ja za tobą też, marcheweczko. - odparłam ze śmiechem.
Po chwili we trójkę usiedliśmy na kanapie przed telewizorem i włączyliśmy jakiś horror.
Jak zwykle cholernie się bałam, więc ciągle krzyczałam, a chłopcy się ze mnie śmiali.
Lokaty objął mnie ramieniem, a ja wtuliłam się w niego mocno.
Pod koniec filmu do mieszkania Larry’ego wpadł Niall.
- Louis, nie widziałeś gdzieś… - zaczął, ale przerwał gdy mnie zobaczył. Wszyscy spojrzeliśmy na niego. Blondyn popatrzył na rękę Harry’ego. W jego oczach widziałam ból.
- Styles! - krzyknął. - Jak mogłeś?! Myślałem, że się przyjaźnimy! A ty tak po prostu obmacujesz Klaudię! Dobrze wiesz, że ją kocham.
- Skoro tak bardzo ją kochasz, to czemu ją zostawiłeś?! Miałeś ją w dupie przez cały rok, a teraz nagle znowu ci na niej zależy! - Harry był wściekły, wstał i podszedł do niższego od siebie farbowanego blondyna.
- Dobrze wiesz, że manager nam zabronił! A ty to niby co? Przecież też się do niej nie odzywałeś! - Horan był coraz bardziej zdenerwowany.
- Ja się do niej nie odzywałem? Pfy! Utrzymywałem z nią kontakt przez cały ten czas. Nawet nie wiesz co ona przez ciebie przeszła! - Harold ciskał piorunami w stronę Nialla.
Niall w końcu nie wytrzymał i rzucił się na Styles’a, na co ten szybko zareagował i uderzył go tak mocno, że ten upadł i stracił przytomność.
- Czy wy jesteście normalni?! - krzyknęłam wściekła i kazałam gapiącemu się na tę scenkę Tomlinsonowi i Loczkowi zanieść blondyna do jego sypialni.
Cały czas siedziałam przy Niallowi. Chłopak ocknął się po około godzinie.
- Och, obudziłeś się. - mruknęłam, patrząc na niego.
- Klaudia, przepraszam. - powiedział zachrypniętym głosem i chwycił moją dłonią. Przeszedł mnie dreszcz, co Horan chyba zauważył.
- Ile razy masz jeszcze zamiar mnie przepraszać? - odparłam oschle.
- Dlaczego nie może być tak jak rok temu? - zapytał chłopak patrząc mi głęboko w oczy.
- Dlaczego?! Jeszcze się głupio pytasz?! Wszystko zjebałeś! To był najgorszy rok mojego życia. A ty myślisz sobie, że wszystko będzie dobrze?! Jesteś idiotą, Horan. - wykrzyczałam mu prosto w twarz. Chyba go to zabolało, bo odwrócił głowę, widziałam łzy w jego oczach.
- Boli? Cierpisz? Jeśli tak to się bardzo cieszę! Teraz widzisz jak to jest. - powiedziałam i udałam się w stronę wyjścia.
- Czekaj! - usłyszałam za sobą wołanie blondyna. - To, że mnie nienawidzisz nie znaczy, że pozwolę ci wrócić samej do domu. Może i jestem idiotą, ale idiotą, który cię kocha.
- Niall, przepraszam… - było mi wstyd za tą całą szopkę.
- Nie masz za co przepraszać. Powiedziałaś to co chciałaś powiedzieć. - odparł obojętnie i złapał mnie za rękę, ciągnąc po schodach.
Piętro niżej spotkaliśmy Harry’ego. Spojrzał na Horana złowrogo.
- Może cię odprowadzę? - zapytał mnie słodkim głosikiem.
- Jakbyś nie zauważył to ja ją odprowadzam. - odparł Niall.
- Wiecie co? Trafię do domu sama. Mam was obu dość. Jesteście przyjaciółmi, a ciągle się kłócicie. I to w dodatku przeze mnie. Gdybym was rok temu nie spotkała, to wszystko byłoby dużo prostsze. Udawajcie, że nigdy mnie nie poznaliście, że ja nie istnieję. Po prostu dajcie mi spokój, już wystarczająco skomplikowaliście mi życie, zresztą ja wam też. Cześć. - powiedziałam i wybiegłam na dwór.
Nie pobiegli za mną, może i lepiej.
Po przekroczeniu progu mieszkania, zsunęłam się po ścianie i zaczęłam ryczeć.
Właśnie zraniłam dwie bliskie memu sercu osoby. Myślałam, że tak będzie lepiej…


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

No i wakacje się już praktycznie skończyły ;< buuu Jak wam minęły te 2 cudowne miesiące wolne od szkoły? ;) Już w poniedziałek idę do nowej szkoły, do technikum, na profil technik hotelarstwa, więc życzcie mi powodzenia :D Zapraszam Was również na mój drugi blog o 1D i Bieberze we-both-need-to-wake-up :)

A teraz mniej miła kwestia:
Ciągle namawialiście mnie na powrót, żebym dodawała nowe rozdziały, a jak przyszło co do czego to macie mnie gdzieś, nie komentujecie, nic, kompletnie NIC, więc zastanówcie się czego chcecie.
Następny dodam po 20 komentarzach.

Jeśli chcecie być informowani o NN to zostawcie twittera lub gg w komentarzu.

PS. Pamiętajcie o ankiecie po prawej na górze! :D

niedziela, 5 sierpnia 2012

Część II Rozdział 1

10 lipca ponownie stanęłam na lotnisku Heathrow w Londynie. Znowu przyjechała po mnie ciocia, ale tym razem nie jechałyśmy do jej domu.
Zatrzymałyśmy się przed jasnożółtą kamienicą. Ciocia pokazała mi całe mieszkanie i najbliższą okolicę, a następnie pojechała do siebie.
Pewnie zastanawiacie się o co tu właściwie chodzi. Otóż przez całe wakacje będę mieszkać w mieszkaniu jej znajomych, którzy wyjechali na wakacje do rodziny do Polski.
Opłacało się to oszczędzanie przez kilka lat, teraz mogę sobie spędził prawie 2 miesiące na leniuchowaniu w Londynie.
Postanowiłam rozejrzeć się po okolicy na własną rękę. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam: KLIK. Wiedziałam, że gdzieś w tej okolicy powinien być Milkshake City – bar mleczny, w którym często pojawiali się One Direction. Chciałam tam iść, ale nie ze względu na nich, tylko dlatego, że uwielbiałam szejki i już od dawna pragnęłam tam się wybrać.
Taak, miałam totalnie gdzieś to głupie One Direction. Na początku myślałam, że nigdy się nie pozbieram, bo tym co mi zrobił ten palant, zwany Niallem Horanem, ale teraz wszystko się zmieniło. Jestem znowu tą samą radosną dziewczyną. Głównie dzięki ludziom, którzy byli przy mnie w tych trudnych chwilach.
Przez Internet poznałam chłopaka o imieniu Edward. Był dwa lata ode mnie starszy i mieszkał w Londynie. Nie znaliśmy się z reala, nawet nie wiedziałam jak wygląda, ale stał się moim prawdziwym przyjacielem. Opowiedziałam mu każdy szczegół mojego życia. O nim wiedziałam również bardzo dużo. Był dla mnie niezwykle ważny. Kochałam go ani nie jak brata, ani nie jak chłopaka. Coś pomiędzy tym. Mieliśmy w planie spotkać się w Londynie za kilka dni.
Gdy wychodziłam z MSC (Milkshake City) wpadłam na jakiegoś blondyna. Wypadł mi z ręki telefon, jemu też. Szybko podniosłam moją zgubę, która była identyczna jak jego i poszłam dalej. Nie patrzyłam na tego kolesia, ale po kilku metrach odwróciłam się. Chłopak stał na środku chodnika i się na mnie gapił z otwartą buzią. Cholera. To był Niall. Szybko odwróciłam się i pobiegłam do domu.
Wieczorem chciałam coś sprawdzić na telefonie, gdy popatrzyłam na tapetę, na którym widniało moje zdjęcie, zdałam sobie sprawę, że to nie jest mój telefon. To jest telefon Nialla.
Musiały nam się pomylić przy zderzeniu. Ale dlaczego on nadal ma moje zdjęcie na tapecie?! O co tutaj chodzi?! Nie zastanawiając się ani chwili dłużej, napisałam smsa na mój numer ‘Jeśli chcesz odzyskać swój telefon, bądź w Milkshake City o 21.’
Byłam jeszcze przed budynkiem, a już widziałam blondyna siedzącego przy jednym ze stolików, obracającego w ręce mój telefon. Niepewnie weszłam do środka i stanęłam obok niego.
- Cześć. Oto twój telefon. Oddaj mi mój. – powiedziałam podając mu białego iPhona.
- Klaudia? To naprawdę ty? – zapytał z niedowierzaniem.
- Tak, to naprawdę ja. A zresztą co cię to obchodzi? – odburknęłam, wyrywając mu z ręki mój telefon.
- Proszę cię, porozmawiaj ze mną. – prosił Horan.
- Niall, my nie mamy o czym rozmawiać. – odparłam i wyszłam z baru. Chłopak poszedł za mną.
- Klaudia, poczekaj, proszę! – krzyczał.
- Niall, nie rozumiesz, że nie mam ochoty z tobą gadać?! Zostaw mnie w spokoju! – wykrzyczałam wściekła i pobiegłam do domu.
Ledwo przekroczyłam próg mieszkania, zadzwonił mój telefon. Odruchowo odebrałam, nie patrząc na to kto dzwoni.
- Klaudia, proszę cię, wpuść mnie. Nie chcę żeby zjadły mnie tu fanki! – mówił znajomy mi głos. Rozłączyłam się. Jednak sumienie nie dawało mi spokoju. Zeszłam na dół i otworzyłam mu drzwi. Poszliśmy do kuchni.
- Chcesz herbaty, kawy, soku czy czegoś? – zapytałam z grzeczności.
- Herbatę poproszę. – odpowiedział wpatrując się we mnie. Peszyło mnie to. Po kilku minutach siedzieliśmy na kanapie w salonie, w ciszy popijając herbatę.
- Więc o czym chciałeś ze mną porozmawiać? – zaczęłam rozmowę. – Chcesz mi powiedzieć, że nic nigdy nas nie łączyło i że nie chcesz mnie znać? Sorry, ale to już wiem.
- Klaudia, przepraszam. Przepraszam za wszystko.
- Myślisz, że jedno głupie przepraszam wystarczy?! Wiesz co ja przeszłam przez ostatnie miesiące?! Nie, nie wiesz, bo miałeś mnie w dupie! – krzyczałam wściekła. Niall przyciągnął mnie do siebie i przytulił. W jego ramionach czułam się bezpiecznie. Sama nie wiem dlaczego, przecież to zwykły dupek. Odepchnęłam go i odsunęłam się na drugi koniec kanapy.
- Nie dotykaj mnie. – mruknęłam.
- Klaudia… Pozwól mi to wszystko wytłumaczyć. – poprosił blondyn, na co ja tylko kiwnęłam twierdząco głową.
- Naprawdę cię kochałem, zresztą nadal kocham. Ta wiadomość to było jedno wielkie kłamstwo. Mój manager kazał mi wybierać pomiędzy tobą, a zespołem. Wybrałem zespół, bo nie chciałem zawieść chłopaków i fanów. Nie chciałem cię stracić, ale nie miałem wyboru. Przepraszam. […] – powiedział chłopak, a po jego twarzy spłynęła jedna samotna łza.
Chciałam ją otrzeć, ale nie mogłam ruszyć ręką. Bałam się. Wyszeptałam tylko ciche ‘przepraszam’ i odwróciłam głowę w drugą stronę.
Niall chciał mnie przytulić, ale go odepchnęłam.
- Lepiej będzie jeśli już pójdziesz. – szepnęłam.
- Przepraszam, że to wszystko zniszczyłem, ale nadal cię kocham. – powiedział i opuścił moje tymczasowe mieszkanie.
Kilka minut później podeszłam do okna, lubiłam patrzeć na miasto nocą. Wyjrzałam przez okno i zamarłam. W pobliskim parku jacyś dwaj kolesie bili innego. Nie wiem jakim cudem wstąpiła we mnie taka odwaga, ale pobiegłam tam.
- Zostawcie go! – krzyknęłam. Napastnicy spojrzeli w moim kierunku i głupkowato się zaśmiali.
- Dziewczynko, lepiej wracaj do domu, zanim stanie ci się krzywda. – powiedział jeden z nich po polsku.
- Morda w kubeł. Gliny zaraz tu będą, więc lepiej zostawcie tego chłopaka i spadajcie. – odpowiedziałam po polsku. Chłopaczkom zrzedły miny.
- Taa jasne, już ci wierzymy. – odparł drugi. Jak na zawołanie usłyszeliśmy syreny policyjne.
- O kurwa. – powiedzieli równo.
- Oddajcie to co mu zabraliście, to was nie wsypię. – powiedziałam i wyciągnęłam rękę w ich kierunku. Oddali mi telefon i portfel poszkodowanego i uciekli. Marni z nich bandyci. Nawet się nie zorientowali, że policja jechała w zupełnie innym kierunku.
Podeszłam do chłopaka leżącego na ziemi. Był ledwo przytomny. W parku było ciemno, ale dostrzegłam jego twarz. To był Niall. Cholera, ten chłopak jest wszędzie!
Zabrałam jego telefon i wykręciłam numer Zayna.
- Halo? - usłyszałam zaspany głos Malika.
- Hej Zayn, tu Klaudia. Przyjdź szybko do parku obok waszego domu! - wykrzyczałam do słuchawki.
- Co? Klaudia? Jesteś w Londynie? - chłopak nie krył zdziwienia.
- Nie ważne, po prostu tu przyjdź! - powiedziałam i się rozłączyłam.
Po kilku minutach obok mnie zjawił się mulat. Gdy zobaczył Nialla leżącego na ziemi, zapytał co się mu stało. Opowiedziałam mu całą historię.
Zayn postanowił, że pojedziemy z nim na pogotowie. Pobiegł po samochód, do którego wpakowaliśmy Horana.
Na pogotowiu okazało się, że Niall ma skręconą prawą rękę.
(…)
Gdy podjechaliśmy pod dom chłopaków, rzuciłam krótkie ‘cześć’ i szybko odeszłam.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Z góry przepraszam za wszelakie błędy.

Następny dodam po 18 sierpnia, gdyż jutro wyjeżdżam.

Jeśli czytacie, to zaznaczajcie TAK w ankiecie na górze po prawej :D

Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach zostawcie tt lub gg w komentarzu.

Zapraszam na mój drugi blog we-both-need-to-wake-up , niedawno dodałam kolejny rozdział.

Jak się Wam nudzi to możecie pytać na formspring'u albo po prostu napisać do mnie na twitterze .

Dziękuję za wszystkie komentarze i życzę udanej drugiej połowy wakacji :)

Xoxo, Dusia.

piątek, 20 lipca 2012

Część II Prolog

[Jest to nowy prolog, uznajmy że tamtego poprzedniego w ogóle nie było.]

Niall.
- Że co?! Ty chyba sobie żartujesz?! – wykrzyczałem totalnie wkurzony.
Mój kochany manager powiedział, że mam ograniczyć kontakt z Klaudią, że miłość na odległość i tak nie ma sensu, że ona jest ze mną tylko dlatego że jestem sławny.
Zabolały mnie jego słowa. To wszystko było niedorzeczne.
Ale co miałem zrobić? Musiałem się podporządkować jeśli nadal chciałem być w zespole.
Jeśli o mnie chodzi to mógłbym z tego wszystkiego zrezygnować, byle być z moją ukochaną.
Ale nie chciałem zawieść fanów ani chłopaków z zespołu.
Kompletnie zerwałem kontakt z dziewczyną bez słowa wyjaśnienia. Czułem się z tym okropnie.
Chłopcy widzieli, że ze mną jest coś nie tak. Powiedziałem im wszystko. Kazali mi walczyć o tą miłość jeśli naprawdę kocham Klaudię, ale ja się poddałem. Poddałem się bez walki. Jak zwykły tchórz. Postanowiłem żyć tak jak żyłem zanim poznałem miłość mego życia.
Wysłałem jej tylko wiadomość, która była jednym wielkim kłamstwem.


Klaudia.
Po moim powrocie do Polski utrzymywałam bardzo dobry kontakt z chłopakami.
Kilka razy w tygodniu dzwoniliśmy do siebie na skypie, pisaliśmy na twitterze.
Nikt nie wiedział o tym, że ich znam. No oprócz moich rodziców. Uznaliśmy, że lepiej będzie trzymać to w tajemnicy.
Jednak z czasem nasze relacje się pogorszyły. Coraz rzadziej się kontaktowaliśmy.
Chłopcy przepraszali za to, mówili że to przez natłok obowiązków. Wierzyłam im.
Końcem listopada praktycznie już w ogóle nie miałam z nimi kontaktu.
Było mi cholernie przykro. Myślałam, że tak musi być. Próbowałam o nich zapomnieć, ale to nie było takie łatwe. Nie mogłam ich tak po prostu wymazać z pamięci.
Kochałam Nialla, resztę kochałam jak braci.
Pewnego dnia dostałam wiadomość od Horana:
‘Przepraszam, ale nie możemy się już nigdy więcej kontaktować. Nigdy nic do ciebie nie czułem. Byłaś tylko zwykłą wakacyjną miłością bez przyszłości. Muszę skupić się na karierze, a nie na dziewczynach. Nas nigdy nic nie łączyło. Nas nigdy nie było. Zapomnij o mnie. Niall.’
Zaczęłam ryczeć jak głupia. Gdy po kilkunastu minutach się uspokoiłam, postanowiłam, że będę silna.
Odpisałam: ‘Jak sobie chcesz. Myślałam, że jesteś inny, ale myliłam się. Pamiętasz co mi powiedziałeś na początku?! ‘Nigdy cię nie zostawię. Nigdy nie dam ci odejść.’ Widocznie to nic dla ciebie nie znaczyło. Jesteś taki jak wszyscy! Nienawidzę cię! Życzę powodzenia tobie i chłopcom. Udanego życia! Klaudia.’

~~~~~

Wróciłam tutaj totalnie na spontana.
Nie wiem co się ze mną stało. Pisanie nie sprawia mi już takiej przyjemności jak kiedyś. Chyba się wypaliłam.
Wróciłam, bo dużo osób mnie o to prosiło.
Mam napisane jeszcze 2 rozdziały, mam pomysł na dalsze rozdziały, ale nie umiem tego ładnie ubrać w słowa.
6 sierpnia wyjeżdżam na Mazury, więc wtedy niczego nie dodam, ale postaram się dodać 1 rozdział w 1 tygodniu sierpnia, o ile zobaczę, że ktoś to jeszcze w ogóle czyta.
Jak chcecie być informowani o NN, to zostawcie gg lub tt w komentarzu.

Xoxo, Dusia.

niedziela, 29 kwietnia 2012

1 rozdział na nowym blogu

ZAPRASZAM NA:

http://we-both-need-to-wake-up.blogspot.com/


DODAŁAM 1 ROZDZIAŁ.
LICZĘ NA KOMENTARZE.
NASTĘPNY ZA TYDZIEŃ.

NA RAZIE NIE WRACAM NA GOT2LUVYA, WIĘC JAK COŚ TO ŁAPCIE MNIE NA LINKU PODANYM WYŻEJ LUB TWITTERZE - @DusiaOfficial :)


XXX

niedziela, 22 kwietnia 2012

Nowy blog

Siema ludzieee :) (o ile ktoś tu jeszcze w ogóle zagląda XD)

Chciałam Was poinformować, że założyłam nowego bloga, występuje tam również One Direction.
http://we-both-need-to-wake-up.blogspot.com/
Nowe rozdziały będę tam dodawała średnio raz w tygodniu.
Mam nadzieję, że się Wam spodoba :D

A co do got2luvya to na razie nowych rozdziałów nie będzie, so sorry ;c


Pozdrawiam,
Dusia. xx

wtorek, 14 lutego 2012

Informacja.

Cześć!

Na początku chciałam Wam wszystkim serdecznie podziękować za czytanie tych wypocin, za komentarze i za tą ogromną, jak dla mnie, liczbę odwiedzin (ponad 22 tysiące!). Jesteście kochani po prostu! :)

A teraz mniej miła kwestia, za którą z góry przepraszam.
Wiem, że liczyliście na nowy rozdział, ale takowy się nie pojawi. Przynajmniej nie w najbliższym czasie. Chyba jednak za bardzo się pośpieszyłam z tym powrotem do pisania. Uwielbiam pisać, jednak ostatnimi czasy nie potrafię napisać nic sensownego na got2luvya. Mam 2 rozdziały, ale się mi nie podobają, muszę je całkowicie zmienić.
Po prostu nie mam głowy ani pomysłów do pisania czegokolwiek na tym blogu.

Podsumowując... ZAWIESZAM BLOGA NA CZAS NIEOKREŚLONY.
Postaram się tutaj jeszcze kiedyś wrócić, o to się nie martwcie. Nie wiem kiedy to będzie, ale kiedyś na pewno ;)
Wiecie jak to jest... Szkoła, 3 gimnazjum. Nie jest łatwo. A do tego mnóstwo zajęć dodatkowych.

Jeśli macie jakieś pytania, chcecie na mnie nakrzyczeć, czy po prostu pogadać - piszcie na formspring http://www.formspring.me/dusiaofficial

Jeszcze raz PRZEPRASZAM.

Kocham Was.
Buziaki, Dusia. Xxx

sobota, 21 stycznia 2012

Część II, prolog.

Niall.
- Że co?! Ty chyba sobie żartujesz?! – wykrzyczałem totalnie wkurzony.
Mój kochany manager powiedział, że mam ograniczyć kontakt z Klaudią, że miłość na odległość i tak nie ma sensu, że ona jest ze mną tylko dlatego że jestem sławny.
Zabolały mnie jego słowa. To wszystko było niedorzeczne.
Ale co miałem zrobić? Musiałem się podporządkować jeśli nadal chciałem być w zespole.
Jeśli o mnie chodzi to mógłbym z tego wszystkiego zrezygnować, byle być z moją ukochaną.
Ale nie chciałem zawieść fanów ani chłopaków z zespołu.
Kompletnie zerwałem kontakt z dziewczyną bez słowa wyjaśnienia. Czułem się z tym okropnie.
Chłopcy widzieli, że ze mną jest coś nie tak. Powiedziałem im wszystko. Kazali mi walczyć o tą miłość jeśli naprawdę kocham Klaudię, ale ja się poddałem. Poddałem się bez walki. Jak zwykły tchórz. Postanowiłem żyć tak jak żyłem zanim poznałem miłość mego życia.


Klaudia.
Po moim powrocie do Polski utrzymywałam bardzo dobry kontakt z chłopakami.
Kilka razy w tygodniu dzwoniliśmy do siebie na skypie, pisaliśmy na twitterze.
Nikt nie wiedział o tym, że ich znam. No oprócz moich rodziców. Uznaliśmy, że lepiej będzie trzymać to w tajemnicy.
Jednak z czasem nasze relacje się pogorszyły. Coraz rzadziej się kontaktowaliśmy.
Chłopcy przepraszali za to, mówili że to przez natłok obowiązków. Wierzyłam im.
Końcem listopada praktycznie już w ogóle nie miałam z nimi kontaktu.
Było mi cholernie przykro. Myślałam, że tak musi być. Próbowałam o nich zapomnieć, ale to nie było takie łatwe. Nie mogłam ich tak po prostu wymazać z pamięci.
Kochałam Nialla, resztę kochałam jak braci.
Opowiedziałam rodzicom o tym co się stało, pocieszali mnie, tata powiedział ‘jeśli kiedykolwiek spotkam tego skurwysyna to urwę mu jaja!’.


~~~~~
SUPRAJZ! Jest prolog drugiej części :)
Postanowiłam wrócić do pisania. Przez ten czas co mnie tu nie było zdążyłam napisać dwa rozdziały na ten blog, oraz kilka na inne, które w przyszłości założę :)
Nie wiem jak często będę dodawać ani kiedy pojawi się nowa notka, także proszę - nie pytajcie.
Dziękuję za komentarze oraz rosnącą liczbę odwiedzin.
Pozdrawiam, Dusia. Xxx

sobota, 31 grudnia 2011

Epilog.

Wróciłam do domu, do szarej rzeczywistości.
Po chłopcach zostały mi tylko wspomnienia i… pudełko. No właśnie, pudełko.
Szczerze? Byłam bardzo ciekawa co tam znajdę, ale też trochę zdenerwowana.
Dobra… 3…2…1… Otwieram!
Na samej górze były… marchewki! Marchewki?!
A na każdej marchewce napisane było po jednym wyrazie. Gdy poukładałam je sobie we właściwej kolejności wyszło mi coś takiego ‘Live life for the moment because everything else is uncertain’ [dop.aut. – jest to cytat Louisa z twittera].
Tomlinson jest genialny! Hahahah. Przynajmniej już wiem dlaczego to pudełko było takie ciężkie. Zostawię sobie marchewki na pamiątkę. Od Louisa dostałam jeszcze bransoletkę z napisem ‘I love Louis and carrots’.
Później znalazłam czapkę – full cap. Od Zayna. Taka śliczna niebieska z buźką. Już dawno taką chciałam dostać, a Malik spełnił moje małe marzenie.
Od Liama była koszulka Supermana i… łyżka. Taa Li ma spoonophobię to mi wciska łyżki, hahaha cały Payne.
W pudełku była jeszcze ich książka z dedykacją ‘Naszej kochanej siostrzyczce...’ i autografami.
Oraz koszulki typu ‘I <3 One Direction’ i bluza. Od mojego chłopaka dostałam naszyjnik oraz jego ulubioną koszulkę FREE HUGS, chyba faktycznie musi mnie mocno kochać skoro mi ją dał.
Na koniec został prezent od Harry’ego, ten którego najbardziej się obawiałam.
Był to zegarek w formie otwieranego łańcuszka a w nim zdjęcie Stylesa, oraz list napisany własnoręcznie przez Loczka.

Droga Klaudiu,

Zakochałem się w Tobie od pierwszego wejrzenia. Od czasu gdy uratowałaś moje loki.
Miałem nadzieję, że coś pomiędzy nami zaiskrzy. Jednak stało się zupełnie inaczej.
Widziałem jak patrzysz na Nialla. Wiedziałem, że będziecie razem. Może gdybym nie stał jak kołek, tylko coś zrobił, dzisiaj to ja byłbym na jego miejscu. Niestety nie wszystko poszło po mojej myśli. Nigdy nie daruję sobie tego, że tak łatwo sobie Ciebie odpuściłem, ale po prostu chciałem żebyś była szczęśliwa. Nadal tego chcę. Chcę żebyś była szczęśliwa. Twoje szczęście jest moim szczęściem.
Pamiętaj, że zawsze będę na Ciebie czekał.

Kocham Cię,
na zawsze Twój Harry.



W tym momencie zaczęłam płakać.
Zdałam sobie sprawę, że uszczęśliwiając Horana, złamałam serce Stylesa.
Kocham Nialla, ale Harry też nie jest mi obojętny.
Czy można kochać dwie osoby jednocześnie?


~~~~~
Obiecałam, że epilog dodam jeszcze w tym roku, więc dodaję :)

Do większości prezentów od chłopaków miałam zdjęcia, ale niestety nie wiem dlaczego nie da się dodać linków -.-

Udanego Sylwestra oraz pomyślności w 2012 roku :) Żebyście spotkały chłopaków!

Dziękuję za komentarze i ponad 10000 wejść!


Dusia. xxx

piątek, 23 grudnia 2011

Dwunastka.

- Boże! To już dzisiaj! – z tą myślą obudziła się Klaudia.
Tak, dzisiaj wraca do domu, do Polski. Wraca do szarej rzeczywistości. Zostawi Anglię daleko w tyle. Zostawi One Direction. Zostawi Nialla. Czas spędzony tutaj bardzo szybko jej zleciał. Nim się obejrzała był dzień wyjazdu. One Direction zostaną w UK, będą koncertować, spotykać fanów.
Czy jeszcze kiedyś się spotkają? Co z Klaudią i Niallem? Czas pokaże.

- Czeeeść! – do pokoju dziewczyny wbiega 5 uśmiechniętych chłopców.
- Hej miśki! – odpowiada zaspana brunetka.
- Jako iż to twój ostatni dzień w Anglii, musisz go spędzić w jak najlepszym towarzystwie! – mówi Liam.
- Czyli zabieramy cię do… Werble proszę! – mówi Louis, a Zayn i Harry uderzają o drzwi, udając bębenki. – Do LONDYNU!! – wykrzykuje szatyn.
- C-co?! Jak to do Londynu? – Klaudia jest nieźle zdziwiona.
- No normalnie – mówi ze śmiechem Niall.
- Ale przecież fani. Co jeśli nas razem zobaczą? Przecież… - dziewczyna nie wie co powiedzieć. Przecież jeśli zobaczą ich razem będą mieć przewalone, a ona będzie główną gwiazdą najnowszych plotek. ‘Czy to nowa miłość One Direction?!’ ‘Czy to coś poważnego czy tylko wakacyjny romans?’
- O nic się nie martw. Po prostu nie możecie się z Niallem całować ani nic. Jakby coś to powiemy, że jesteś moją kuzynką – odpowiada z uśmiechem Zayn.
- Dziękuję, jesteście kochani – mówi i przytula każdego po kolei.
- No chociaż tyle możemy dla ciebie zrobić – mówi Harry i puszcza do niej oczko.

Po około godzinie wszyscy siedzą w vanie. Louis za kierownicą, obok niego Harry, za nimi Niall i Klaudia, a na samym tyle Zayn z Liamem. Lou włącza radio, akurat leci ‘What Makes You Beautiful’
Liam zaczyna śpiewać swoją zwrotkę, po nim Harry, no a później już wszyscy. Nawet Klaudia do nich dołącza.
- Masz ładny głos – mówi jej Liam.
- Niezły żart, Payne. Ja i ładny głos?! Hahah – odpowiada zmieszana dziewczyna.
- Ty sobie chyba żartujesz?! Masz zajebisty głos! Powinnaś się zgłosić do X Factora – stwierdza Louis.
- No co ty. Po pierwsze: JA NIE UMIEM ŚPIEWAĆ! A po drugie: Nawet jeśli bym poszła, to wstydzę się śpiewać publicznie, mam cholerną tremę.
- Dziewczyno! Ty UMIESZ ŚPIEWAĆ i nie gadaj nam tu głupot! My też na początku mieliśmy tremę, ale z czasem zmalała – mówi Zayn.
- Nie i koniec. Skończmy ten temat – mówi stanowczo brunetka.
- Ale… - zaczyna Harry.
- Nie ma żadnych ‘ale’, Styles! – przerywa mu Klaudia.
- Uparciuch! Ale i tak cię kocham – Niall całuje dziewczynę w policzek.
- Wiemy, że się kochacie, ale nie zapominajcie o planie – upomina ich Malik.

Londyn. [dop.aut. – nie mam pojęcia co gdzie dokładnie się znajduje, także sorry jak napiszę jakieś głupoty ;P]
- Ale tu jest zajebiście! – stwierdza Klaudia po wyjściu z samochodu. – Dziękuję, że mnie tu zabraliście.
- Nie ma za co. Czego się nie robi dla naszej małej księżniczki – mówi z uśmiechem Zayn.
- Ja jestem mała? Ojj Zayn, jestem od ciebie niższa tylko o 10 cm, więc się nie wymądrzaj – odpowiada ze śmiechem brunetka.
- To gdzie idziemy najpierw? – pyta jak zwykle ciekawski Pan Marchewka.
- Może London Eye? – proponuje Nialler.
- Okej, to idziemy dzieci – mówi Liam i rusza przodem.
- Tato, czekaj na nas! – woła za nim Klaudia, na co pozostali chłopcy wybuchają śmiechem, a Payne tylko kręci głową.
Gdy stoją w kolejce do kasy na London Eye, zaczepiają ich fanki One Direction.
Chłopcy grzecznie robią sobie z nimi zdjęcia i dają autografy. Fanki wprost ciskają piorunami w kierunku Klaudii.
- Co to za dziewczyna? Dziewczyna któregoś z was? Brzydka jest, zły wybór chłopcy! – mówią z wyrzutem.
Klaudii robi się smutno. Zayn obejmuje ją ramieniem.
- To jest moja kuzynka, a wy jesteście bardzo niemiłe – stwierdza mulat.
- Twoja kuzynka? Nie jest dziewczyną żadnego z was? – pytają zaskoczone nastolatki.
- Tak, to moja kuzynka i nie życzę sobie żebyście ją obrażały. I... Yyy… Nie jest dziewczyną żadnego z nas. A zresztą to nie wasz interes. Sorry, ale musimy już iść.
Chłopcy i Klaudia kupują bilety i wsiadają do jednej z kapsuł.
- Klaudia. Przepraszamy za nie. Niektóre fanki są takie wstrętne – mówi Malik.
- Dobra, nic się nie stało – odpowiada brunetka, ale widać, że jest jej przykro.
- Wkurza mnie to, że fanki nie umieją zaakceptować tego, że mamy dziewczyny. Przecież nie jesteśmy własnością fanek. Mamy swoje życie i nie będziemy chodzić z każdą napotkaną fanką – filozofuje Louis.
- Wiesz, Lou, ja też jestem waszą fanką i chodzę z Niallem – stwierdza Klaudia.
- Ale ty to co innego. Jesteś inna, tzn. normalna, nie jak niektóre fanki – odpowiada Tomlinson.
- Uznam to jako komplement – mówi ze śmiechem dziewczyna.
Później chodzą po Londynie.
W Madame Tussauds robią sobie zdjęcia ze wszystkimi napotkanymi ‘gwiazdami’, wygłupiają się. Ludzie patrzyli na nich jak na idiotów, ale oni się tym nie przejmowali.
Korzystają z ostatnich chwil spędzonych razem.

Po powrocie do domu Klaudia poszła do chłopaków. Usiadła na kolanach Nialla, a on mocno ją przytulił.
- Będzie mi ciebie brakować – stwierdza blondyn i cmoka ją w policzek.
- Mi ciebie też – odpowiada dziewczyna ze łzami w oczach. – Będę za wami cholernie tęsknić.
Chłopcy przytakują, im też będzie brakować ich nowej, małej siostrzyczki.
- Mamy dla ciebie mały prezent. Od nas wszystkich jest nasza książka z autografami. Każdy z nas włożył do pudełka coś od siebie. Tylko ty będziesz wiedziała co jest od kogo, my nie mamy pojęcia co reszta włożyła – tłumaczy jej Liam.
- Otwórz dopiero gdy będziesz w Polsce – nakazuje Harry wręczając brunetce pudełko.
- Ja też coś dla was mam – mówi Klaudia i wręcza każdemu chłopcu ich wspólne zdjęcie zrobione pierwszego dnia oraz bransoletkę z napisem ‘Kocham Cię’ [dop. aut. – polskie ‘kocham cię’, a nie angielskie ‘i love you’].
Nagle dzwoni jej telefon. To ciocia.
- Halo? … Tak … U chłopaków … Że co?! … Nie wiedziałam … Zaraz będę!
- Wiecie, że już jest 17?! A ja mam samolot o 20.20! – dziewczyna była lekko zdenerwowana.
- Co?! Nie myślałem, że już jest tyle godzin! – Niall jest zdziwiony.
- Czekajcie przed domem za pół godziny. Chcę się z wami pożegnać – mówi brunetka i wybiega z ich mieszkania.
Dopakowała resztę rzeczy, w tym najważniejszą – prezent od One Direction, zjadła kanapkę, zaniosła walizkę do samochodu i czekała. Po chwili zobaczyła piątkę smutnych chłopców.
Klaudia podchodzi do Zayna i mocno się w niego wtula.
- Zayn… Kocham cię, kocham cię jak brata. Nigdy o tobie nie zapomnę – mówi ze łzami w oczach.
- Mała, nie płacz. Przecież jeszcze kiedyś się zobaczymy. Pamiętaj, że cię kocham, siostra – odpowiada Malik.
Następny w kolejce był Liam.
- Hej Li, będę za tobą tęsknić. Kocham cię, braciszku – stwierdza brunetka, na co Payne ją przytula
- Też cię kocham siostra. Obiecuję, że kiedyś odwiedzę cię w Polsce.
Później podchodzi do niej Louis.
- Rybko, nie płacz. Kocham cię bardziej niż marchewki – Tomlinson przytula ją, prawie gniotąc.
- Lou, ja też cię kocham.
Po chwili zapłakana idzie do Harry’ego.
- Harry, będę tak cholernie tęsknić. Kocham cię, braciszku.
Styles ją przytula i całuje w głowę.
- Ja już tęsknię. Też cię kocham.
Na końcu Niall.
Chłopak mocno ją przytula. Oboje płaczą.
- Niall, obiecaj mi, że nigdy o mnie nie zapomnisz – szepce cicho dziewczyna.
- Nigdy o tobie nie zapomnę, kochanie. A ty?
- Ciebie nie da się zapomnieć. Kocham cię, Nialler.
- Kocham cię, Klaudia.
Żegnają się czułym pocałunkiem.
- Pa chłopcy. Kocham was! – mówi Klaudia wsiadając do samochodu.
- My ciebie też! Udanej podróży! – odkrzyknęli zgodnie One Direction.

Żegnaj Anglio ;’( Witaj Polsko… - pisze na twitterze.
Żegna się z ciocią i Natanem, a następnie wsiada do samolotu.
Przez cała podróż przypomina sobie miłe chwile spędzone z chłopcami.

Niall jest jej chłopakiem, ale czy związek na odległość ma szansę? Czy zwykła dziewczyna może wieść spokojne życie ze światową gwiazdą?
Nawet ona nie zna odpowiedzi na te pytania.
Wie jedno - będzie cholernie tęskniła za tymi pięcioma głupkami. Spędziła z nimi najlepsze wakacje w swoim życiu. Nigdy o nich nie zapomni.


~~~~~
Czeeeść! :)

Nareszcie skończyłam rozdział 12, jest trochę dłuższy niż poprzednie.
Jeszcze w tym roku postaram się dodać epilog. I prawdopodobnie kiedyś w przyszłości napiszę część 2.

Kochani, życzę wam radosnych świąt Bożego Narodzenia, mnóstwa prezentów, no i oczywiście duuużo One Direction (;
MERRY XMAS!

Dziękuję za wszystkie komentarze, które motywują mnie do dalszego pisania.


Buziaki, Dusia. Xxx

sobota, 10 grudnia 2011

Jedenastka.

Następnego ranka.
Klaudia stoi w kuchni i robi sobie jajecznicę. Nagle czuje czyjeś ręce na swoim brzuchu.
Odwraca się i widzi uśmiechniętego Nialla. Ubrany jest w białą koszulkę, dżinsowe rurki, fioletową bluzę z kapturem i białe conversy.
- Hej mała – mówi blondyn z uśmiechem i wpija się w usta dziewczyny.
- Cześć Niall – odpowiada brunetka, mija go i siada przy stole.
- Porywam cię dzisiaj na cały dzień. Mam dla ciebie niespodziankę – mówi uśmiechnięty Horan.
- A dokąd? – pyta Klaudia.
- Jeśli ci powiem to już nie będzie niespodzianka.
- Ej! Ale nie wiem jak mam się ubrać…
- Ubierz się tak jak ja – odpowiada blondyn.
- No dobra, to ja idę się ogarnąć i za chwilę możemy iść – odpowiada dziewczyna i wkłada talerz do zlewu.
Po około piętnastu minutach wychodzi z łazienki w białej koszulce, dżinsowych rurkach, fioletowej bluzie i białych conversach.
- Mmm… Ładnie wyglądasz – mówi Niall ze śmiechem.
- Ubrałam się tak jak mi kazałeś – odpowiada dziewczyna z udawanym fochem.
- Oj no już dobrze, dobrze, kotku. To co możemy iść? – cmoka ją w policzek.
- Za minutkę, jeszcze tylko wezmę telefon, portfel, etc. – odpowiada Klaudia i idzie po potrzebne rzeczy.
- I tak nie potrzebujesz portfela. Dzisiaj ja za wszystko płacę – stwierdza Horan.
- Co?! Nie. Nie będziesz za mnie płacił. Wygląda to tak jakbym była z tobą dla kasy – odpowiada dziewczyna.
- Ja wiem, że nie jesteś ze mną dla kasy. Po prostu mnie kochasz, tak? – pyta Niall z uśmiechem. Ale raczej nie usłyszy odpowiedzi z ust Klaudii, bo ta już stoi obok niego, powoli przybliża swoją twarz do jego, przymyka oczy i całuje go.
- Ooo to lubię – odpowiada chłopak i bierze dziewczynę za rękę.
Idą razem do samochodu. Niall, jak na dżentelmena przystało otwiera drzwi od strony pasażera i wpuszcza Klaudię do środka, a sam siada na miejscu kierowcy.
*po 20 minutach jazdy*
- Powiesz mi wreszcie dokąd jedziemy? Albo jak daleko jeszcze? – pyta brunetka.
- Jakieś 10 minut, ale dokąd to zaraz zobaczysz – odpowiada uśmiechnięty i cmoka ją lekko w usta.
- Te, Horan, patrz na drogę jak jedziesz – mówi Klaudia z udawanym fochem.
- No co, to nie moja wina, że przy tobie nie mogę się skupić na jeździe – stwierdza Niall i porusza brwiami, co bardzo rozśmiesza dziewczynę.
Po kilku minutach zatrzymują się przed Wesołym Miasteczkiem.
- Jesteśmy – mówi z uśmiechem chłopak. – Mam nadzieję, że nie jesteś zawiedziona, że to akurat Wesołe Miasteczko. Wiesz to nasza taka oficjalna randka, a nie mogłem nic ciekawszego wymyślić.
- Jest idealnie – odpowiada Klaudia i całuje zaskoczonego blondyna. - Emm… Niall?
- Tak?
- Ale tu pisze, że dzisiaj jest nieczynne – mówi dziewczyna z grymasem na twarzy.
- Ogólnie to jest zamknięte, ale dla nas otwarte. Wynająłem całe WM [dop.aut. - Wesołe Miasteczko] dla nas.
- Wynająłeś całe WM dla nas?! Niall, jesteś niemożliwy! Przecież to musi kosztować majątek! – krzyknęła brunetka.
- Oj tam, oj tam. Dla ciebie wszystko – odpowiada Niall z wielkim bananem na twarzy.
- Ale Niall…
- Nie ma żadnego ale!
Po wejściu do WM para udaje się do Domu Strachów.
- Boisz się? – pyta chłopak z troską.
- Ja? Chyba ty! – odpowiada Klaudia.
Po kilku sekundach jazdy słychać głośne ‘AAAAA!!’ z ust dziewczyny.
- Nadal się nie boisz? – pyta Niall ze śmiechem i obejmuje ją.
- Teraz już nie – odpowiada brunetka i cmoka go w policzek.
Następnie idą do Beczki Śmiechu, na rollercoastery i inne atrakcje.
Na końcu robią sobie pamiątkowe zdjęcia.
*
Po powrocie do domu idą razem do chłopaków.
Oglądają filmy, śmieją się, wygłupiają. To ich ostatni wspólny wieczór. Już jutro wieczorem Klaudia wraca do domu.


~~~~~
Jest 11, nie podoba mi się.
Jeszcze jeden rozdział, może dwa i koniec.
Mam plan na drugą część, ale zacznę ją dopiero w styczniu.

Dziękuję za komentarze i wgl :)

piątek, 2 grudnia 2011

Koniec?

Cześć.
Pewno spodziewaliście się rozdziału, ale jak widać go nie ma i nie będzie.
Przepraszam.
Stwierdziłam, że moje pisanie nie ma sensu, moje opowiadanie jest beznadziejne.
Dziękuję wszystkim za komentarze, za prawie 6000 wejść, za czas poświęcony czytaniu moich wypocin.
Na pewno kiedyś tu wrócę. Może z ulepszoną wersją opowiadania o Klaudii i Niallu, a może z czymś nowym. Nie wiem.
Usunę również wszystkie posty, zostawię tylko ten, który teraz czytacie.



EDIT: Wiedziałam, że pęknę, jak będziecie prosić żebym nie usuwała. Po prostu wiedziałam.
Zdecydowałam, że trochę coś niecoś poprawię i po prostu edytuję rozdziały. Nie będę usuwać. Nie wiem kiedy się za to zabiorę, ani nie wiem kiedy będzie coś nowego. Mam zaplanowane żeby skończyć to w 2-3 rozdziałach i później druga część. Jeśli chodzi o drugą część to mam na nią dwa pomysły, oba częściowo napisane. Jeden jest w miarę szczęśliwy, a za drugi część z was pewno będzie chciała mnie zabić. Nie jestem w 100% pewna, ale chyba wybiorę ten drugi. Ale macie mnie nie zabijać jakby coś.

Jeśli chcecie żebym was poinformowała jak coś dodam to napiszcie mi w komentarzu wasz twitter, albo jak nie macie tt to nr gg.

A no i dzięki, że ze mną tu wytrzymujcie...

niedziela, 20 listopada 2011

Dziesiątka.

Następny dzień Klaudia spędziła z ciocią i Natanem. Chciała trochę z nimi pobyć, w końcu to dla nich tu przyjechała. Za 3 dni wraca do domu…
Około 20 poszła do chłopaków.
- Hej – przywitała się z niewyraźnym uśmiechem.
- Siema – wykrzyknęła czwórka chłopaków.
- Gdzie Niall? – pyta zdezorientowana brunetka, nie widząc blondyna w pokoju.
- Niall? Niall pojechał do domu, uznał że skoro nie możecie być razem to wraca do domu, żeby nie psuć ci wakacji – odpowiada Liam poważnym tonem.
- C-co?! Jak to wyjechał?! Żartujecie, prawda? On nie mógł wyjechać! NIE MÓGŁ! – krzyczy zdenerwowana dziewczyna.
- Nie żartujemy. Po prostu wyjechał – mówi Zayn.
- Nie… Tylko nie to – Klaudia zaczyna płakać i biegnie do swojego pokoju.
Leży na łóżku i wylewa morze łez. Naprawdę go kochała, zresztą nadal kocha. Kocha jak nikogo innego. Nie może zrozumieć jak on mógł tak po prostu wyjechać bez słowa.
Nagle ktoś wchodzi do jej pokoju przez drzwi balkonowe, siada koło niej i głaszcze po plecach. To może być tylko jedna osoba…
- Niall? – dziewczyna odwraca się i widzi uśmiechniętą twarz Horana. – Ale… Przecież ty… Ale jak… Ja… - ze zdziwienia nie może nawet dokończyć zdania.
Blondyn przybliża się do niej i namiętnie całuje. Ona odwzajemnia pocałunek.
- Chłopcy chcieli cię tylko wkręcić. Ja nic nie wiedziałem o ich pomyśle, byłem w sklepie. Dopiero teraz mi o tym powiedzieli. Chcieli żebyśmy w końcu byli razem – odpowiada chłopak z uśmiechem i przytula Klaudię.
- I chyba im się udało – odpowiada brunetka.
- Co? Jak to? – pyta zdezorientowany Niall.
- My… Chyba jesteśmy razem, prawda? – pyta dziewczyna delikatnie przygryzając swoją dolną wargę.
- Serio? Wiesz jak długo na to czekałem?! – chłopak nie kryje zadowolenia, jest szczęśliwy. – Jak powiedzieć po polsku ‘I love you’?
- Kocham cię.
- Ja ciebie też – odpowiada chłopak z iskierkami w oczach. Ponownie się całują.
- I pomyśleć, że gdyby nie chłopcy nie bylibyśmy razem. Może powinniśmy im podziękować, co? – mówi uśmiechnięta Klaudia.
- Dobry pomysł.
Idą do chłopaków. Trzymają się za ręce.
- Nareszcie! – krzyczą uradowani chłopcy. Podchodzą do nich, przytulają ich.
- Gratulacje – mówi cicho Harry z niewyraźną miną i mocno ją przytula.
Nagle słyszy chrząknięcie. To Niall, patrzy na niego dość wymownie.
- Stary, no co ty. To tylko tak z radości – tłumaczy się Styles.
- Mam nadzieję. ONA JEST MOJA! Zapamiętaj – mówi Niall i przytula dziewczynę.
- Taa. Nie pobijcie się dzieci – mówi z sarkazmem Klaudia. Na co Louis wybucha śmiechem.
- To może pogramy w butelkę? – proponuje Liam żeby rozluźnić atmosferę.
- Dobry pomysł. Kręcę pierwsza – mówi z uśmiechem dziewczyna.
Wypada na Zayna.
- Zadanie – stwierdza pewnie mulat.
- Wyjdź na dwór i zaśpiewaj ‘Baby’ Biebera, tańcząc z Niallem. Macie wyglądać jak Justin i Jasmine – mówi ze śmiechem brunetka.
- Ej! Czemu ze mną? – pyta Niall.
- Bo pasujesz do Zayna – odpowiada Klaudia.
Wszyscy się śmieją, oprócz Malika i Horana, którzy już są na trawie.

You know you love me i know you care
Just shout whenever and i'll be there
You want my love you want my heart
And we will never ever ever be apart
– śpiewa Zayn do Nialla, wyglądają przekomicznie.

Are we an item? girl quit playing
We're just friends what are you saying
Say there's another and look right in my eyes
My first love broke my heart for the first time
– Zayn śpiewa zaraz przy twarzy Nialla.

And i was like...
Baby baby baby oooh
Like baby baby baby nooo
Like baby baby baby oooh
I thought you'd always be mine

Zayn zaczyna tańczyć...
Reszta już nie może wytrzymać, wybuchają głośnym śmiechem.
- Koniec przedstawienia, dzieci! – ogłasza blondyn i idzie do pokoju.
- Jesteś zły? – pyta Klaudia z troską.
- Ja? Nie no coś ty, ale wolałbym tą scenkę odgrywać z tobą, a nie z Zaynem – stwierdza Niall i śmiesznie rusza brwiami.
Następnie kręci Zayn. Wypada na Klaudię.
- Zadanie.
- 10 minut w szafie z… Harrym! – mówi Malik z głupkowatym uśmieszkiem.
- CO?! – krzyczy jednocześnie Klaudia, Niall i Harry.
Loczek i dziewczyna idą posłusznie do szafy. Zayn zamyka ich i wychodzi z pokoju.
- Klaudia… - zaczyna Harry.
- Tak?
- Powiedz mi szczerze. Jesteś szczęśliwa z Niallem? – pyta Harry z troską.
- Ja… Nie wiem… Jestem z nim dopiero od kilkudziesięciu minut…
- Dobrze wiesz o co mi chodzi. Przecież spędzałaś z nim prawie cały czas jaki jesteś w Anglii.
Chłopak niebezpiecznie przysuwa się do dziewczyny.
- Harry… O co ci chodzi?
- Jeszcze nie zauważyłaś? – pyta zdenerwowany Loczek.
- Co miałam zauważyć?
- Że ja…
Niestety Harry nie zdąża skończyć, bo do pokoju wchodzi Zayn, żeby ich wypuścić.
- I jak tam było? – pyta z uśmiechem.
Nikt nic nie odpowiada. Chłopak podejrzliwie patrzy na Stylesa. Wszyscy idą do pokoju.
- Wiecie co… Ja już jestem zmęczona. Pójdę spać. Dobranoc chłopcy. Pa Niall – mówi Klaudia i daje Niallowi buziaka w policzek.
- Dobranoc – odpowiadają chłopcy.
- Śpij słodko – szepcze Horan i cmoka ją w usta.

Już w swoim łóżku dziewczyna rozmyśla nad rozmową z Harrym. Ciekawi ją to co chciał jej powiedzieć. Domyśla się, ale próbuje odpędzić od siebie te myśli.

sobota, 5 listopada 2011

Dziewiątka.

Następnego dnia Klaudia obudziła się około 11. Popatrzyła w bok i zobaczyła śpiącego Nialla obejmującego ją, uśmiechnęła się. Chciała wstać, więc delikatnie złapała rękę chłopaka i położyła ją na łóżku. Nie zdążyła jeszcze wstać, a jego ręka ponownie znalazła się na jej brzuchu, Horan przyciągnął ją do siebie.
- Skoro pozwoliłaś mi z tobą spać, nie myśl sobie że tak łatwo cię wypuszczę – mówi i cmoka ją w policzek.
- Niall… Wiesz, że i tak nie jesteśmy razem, nie jesteśmy parą – mówi dziewczyna i niepewnie patrzy mu w oczy.
- Wiem, wiem… Ale przecież nic takiego nie robimy.
Po kilkunastu minutach blondyn idzie do siebie. Klaudia idzie się ogarnąć, zjeść śniadanie.
Brunetka siedzi w salonie, ogląda telewizję. Po chwili do pokoju wbiega 5 uśmiechniętych chłopców.
- Baaajka! – krzyczy Louis i przełącza na jakiś kanał, gdzie akurat leci ‘Król Lew’.
Po około pół godzinie słyszą dzwonek do drzwi, Klaudia idzie do bramki.
Widzi tam dziewczynę z burzą loków na głowie.
- Hej. Mogę w czymś pomóc? – pyta z uśmiechem.
- Hej. Nie wiesz może czy ktoś jest w mieszkaniu obok? Mój chłopak podał mi ten adres, dzwoniłam do drzwi, ale nikt nie wyszedł. Postanowiłam mu zrobić niespodziankę, ale nie wiem czy nie pomyliłam adresu – odpowiada.
- Jak ma na imię twój chłopak?
- Liam.
- Liam? Liam Payne?
- Tak. Znasz go? – pyta zdziwiona dziewczyna.
- Tak. Akurat jest u mnie – odpowiada Klaudia.
- C-co?! Jak tu jest u ciebie?! – pyta lekko zirytowana.
- Haha. Spokojnie. Tylko się przyjaźnimy. Jest u mnie razem z resztą chłopaków. Oglądamy ‘Króla Lwa’, bo Lou chciał. Chodź ze mną – mówi brunetka. – A tak w ogóle to jestem Klaudia.
- Danielle – odpowiada i idzie za młodszą koleżanką. [dop.aut.- Danielle ma 23 lata]
- Liaaam! Chodź tu. Mam dla ciebie niespodziankę – krzyczy Klaudia.
Po chwili pojawia się Payne, zobaczywszy swoją dziewczynę uśmiecha się szeroko i podbiega. Łapie ją w talii, podnosi do góry i obraca w kółko. Później zaczynają się całować.
Klaudia nie chcąc oglądać tej wymiany śliny idzie do salonu. Chłopcy patrzą na nią zaciekawieni.
- Przyjechała dziewczyna Liama, ale nikogo u was nie było, więc przyszła tu – odpowiada z uśmiechem i siada na kanapie między Niallem a Zaynem.
Para wchodzi do pokoju, wszyscy chłopcy witają się z Danielle poprzez uścisk. Następnie Liam oznajmia, że idą się przejść i wrócą kiedyś później. Niall na chwilę wychodzi do wc.
- Mogę was o coś zapytać? – mówi Klaudia po filmie.
- Jasne – odpowiadają zgodnie.
- Jesteście singlami?
- Wszyscy oprócz Liama i Nialla to single – odpowiada Zayn.
- Yyy… Niall ma dziewczynę? Nigdy mi o niej nie mówił – mówi brunetka.
- Jak to? To wy nie jesteście razem?! – pyta z niedowierzaniem Louis.
- My? Nie… – odpowiada zmieszana Klaudia.
- Myśleliśmy, że tak. Ciągle razem przebywacie, wyglądacie jak para – stwierdza Malik.
- No właśnie – potwierdza Lou.
- Nie jesteśmy razem…
- Dlaczego nie? – pyta mulat.
- Bo po 1 Niall jest gwiazdą, a ja tylko zwykłą dziewczyną, po 2 on mieszka tu w UK, a ja w Polsce, dzielą nas tysiące kilometrów, po 3 to nie wasz interes – odpowiada Klaudia.
- Moim zdaniem doszukujesz się problemów tam gdzie ich nie ma. Przecież Niall nie jest jakąś wielką divą. Kilometry? Istnieje coś takiego jak samolot.
Dziewczyna nie zdąża nic powiedzieć, bo do pokoju wchodzi farbowany blondyn. Siada obok niej i zarzuca jej rękę na ramię. Pozostali patrzą na nich z głupkowatymi uśmieszkami.
- Yyy… O co wam chodzi? – pyta Niall.
- O was – odpowiada Pan Marchewka.
- A co dokładniej? – dopytuje się zaskoczony chłopak.
- O to, dlaczego nie jesteście razem – odpowiada Zayn.
- Przecież jesteście dla siebie stworzeni – stwierdza Tomlinson.
- Odwalcie się od nas – mówi zdenerwowany Niall, nie lubi gdy ktoś wpieprza się w jego sprawy sercowe.
- Dobra, już dobra. Nie będziemy wam przeszkadzać. Spadamy chłopaki – mówi Harry i wszyscy chłopcy wychodzą. Widać, że Harry’ego wkurza cała ta szopka z Klaudią i Niallem.
Klaudia i Niall przenoszą się do jej pokoju. Dziewczyna siada na kolanach chłopaka, a on ją przytula.
- Nie wiem co zrobię jak wyjedziesz. Będzie mi ciebie tak cholernie brakowało – mówi blondyn ze smutkiem w głosie.
- Zapomnisz o mnie i wszystko będzie tak jak zanim się poznaliśmy – odpowiada brunetka, chociaż dobrze wie, że ona nie da rady zapomnieć.
- Co ty wygadujesz?! Nigdy, ale to przenigdy o tobie nie zapomnę! Kocham cię jak jeszcze nikogo – mówi Niall i całuje ją. Dziewczyna przymyka oczy i również go całuje.
- Niall… Kocham cię. Cholernie cię kocham! Ale dobrze wiesz, że to się nie uda. Wyjadę stąd za kilka dni i nasze drogi rozejdą się bezpowrotnie – mówi dziewczyna ze łzami w oczach.
- Prawdziwa miłość przezwycięży wszystko. Będę do ciebie przyjeżdżał. Obiecuję – mówi chłopak, ale Klaudia przerywa mu.
- Nie obiecuj czegoś, czego na pewno nie spełnisz – dziewczyna zaczyna płakać. Niall próbuje ją przytulić, ale ona go odpycha.
- Odejdź, proszę – mówi brunetka.
- Nie, nigdy nie odejdę. I nigdy nie pozwolę ci odejść. I’ll never let you go. [dop.aut. - Jakoś tak się mi z piosenkę Biebera skojarzyło ;)] Jeśli chcesz, mogę teraz wyjść z tego pokoju, ale wrócę. Obiecuję – chłopak powoli wychodzi z pokoju.
- Stary, co jest? – pyta Zayn po powrocie przyjaciela.
- Nic – odpowiada blondyn i kładzie się na łóżku.
- Przecież widzę, że jednak coś. Chodzi o Klaudię, tak? – mulat siada na łóżku Horana i po przyjacielsku głaszcze go po plecach.
- Tak. O Klaudię. Ja kocham ją, ona kocha mnie, a i tak nie możemy być razem. Pieprzone kilometry, różne światy. Zresztą wiesz wszystko – mówi blondyn ze smutkiem.
- Słuchaj, jeśli naprawdę się kochacie to nic nie stanie na drodze waszej miłości. Prawdziwa miłość przezwycięży wszystko – stwierdza Malik.
- Wszyscy mi to mówią.
- To może posłuchaj wszystkich – mówi Zayn i wychodzi przez drzwi balkonowe. Idzie do pokoju Klaudii. Mówi jej dokładnie to samo co Niallowi, przytula, pociesza, jak prawdziwy przyjaciel.

sobota, 29 października 2011

Ósemka.

Następnego ranka, w zasadzie to było już południe, zaraz po obudzeniu Klaudia znalazła w kuchni karteczkę ‘Jesteśmy na baby play. Będziemy wieczorem. Ciocia’. Znowu cały dzień sama. No może nie zupełnie sama.
- Czeeeść! – do kuchni wbiega Niall.
- Hej – odpowiada brunetka z uśmiechem.
- Co dzisiaj robimy? – pyta uśmiechnięty chłopak.
- Skąd wiesz, że chcę cokolwiek z tobą robić? – pyta dziewczyna z zadziornym uśmiechem.
- Eee… - takiej odpowiedzi Horan się nie spodziewał. – Myślałem, że…
- Hahah, nie myśl tyle. A tak serio to nie mam pojęcia co będziemy robić… Może pójdziemy do chłopców?
- Nie radziłbym – odpowiada chłopak.
- Dlaczego? – pyta zdziwiona Klaudia.
- Biegają po domu jak stado baranów, w samych bokserkach. Harry bije Louisa marchewką, bo ten obciął mu jednego loka, Zayn śpiewa ‘Bad Romance’, a Liam to wszystko filmuje.
- Hahaha… Wolę zostać tu z tobą. Ty jedyny ogarnięty – odpowiada brunetka z uśmiechem.
- Heh, na to wygląda.
Po chwili ciszy Niall wpada na pewien pomysł.
- Może zagram ci coś na gitarze? Jeśli chcesz… - proponuje chłopak.
- Jasne, że chcę. Już dawno chciałam cię o to poprosić, ale myślałam, że ty nie chcesz…
- No coś ty. Dla ciebie mogę grać cały czas – odpowiada z uśmiechem i idzie do siebie po gitarę.
Gdy chłopaka nie ma kilkanaście minut dziewczyna zaczyna się niepokoić. Nagle do pokoju wpada Niall z gitarą w ręce i zamyka za sobą drzwi.
- Co się stało? – pyta brunetka.
- Ta banda wariatów pożyczyła sobie moją gitarę. Louis udawał, że z nią tańczy. Nie chcieli mi jej oddać, dlatego tak długo mnie nie było. Ale teraz już jestem i zaśpiewam i zagram Bruno Marsa, specjalnie dla ciebie.
Siada na łóżku obok dziewczyny i patrzy jej prosto w oczy. Zaczyna śpiewać.

Oh her eyes, her eyes
Make the stars look like they’re not shining
Her hair, her hair
Falls perfectly without her trying
She’s so beautiful
And I tell her every day

Yeah I know, I know
When I compliment her
She wont believe me
And its so, its so
Sad to think she don’t see what I see
But every time she asks me do I look okay
I say

When I see your face
There’s not a thing that I would change
Cause you’re amazing
Just the way you are
And when you smile,
The whole world stops and stares for awhile
Cause girl you’re amazing
Just the way you are

Her lips, her lips
I could kiss them all day if she’d let me
Her laugh, her laugh
She hates but I think its so sexy
She’s so beautiful
And I tell her every day

Oh you know, you know, you know
Id never ask you to change
If perfect is what you’re searching for
Then just stay the same
So don’t even bother asking
If you look okay
You know I say

When I see your face
There’s not a thing that I would change
Cause you’re amazing
Just the way you are
And when you smile,
The whole world stops and stares for awhile
Cause girl you’re amazing
Just the way you are


- Klaudia... Kocham cię jak nikogo innego. Wiem, że ty mnie nie kochasz. Ale zrobię wszystko żeby to zmienić.
- Niall… Nawet jeślibym cię kochała to i tak, to wszystko nie ma sensu. Mieszkamy od siebie tysiące kilometrów. Ty jesteś gwiazdą, a ja tylko zwykłą dziewczyną…
- Może dla reszty jesteś zwykła, ale dla mnie jesteś niezwykła, niesamowita, cudowna, piękna, mądra, urocza…
- Niall, przestań tak mówić, przecież to nieprawda.
- Nie przestanę, bo to szczera prawda. Jeśli mi nie wierzysz, to mogę wykrzyczeć to całemu światu.
Niall wychodzi na balkon i krzyczy.
- Kocham cię, Klaudia! Jesteś niesamowita, urocza…
- Niall! Przestań, głuptasie – krzyczy dziewczyna i ciągnie Horana z powrotem do domu, dając mu przy tym całusa w policzek.
Chłopak siada na łóżku.
- Chodź tu mała – mówi i wskazuje na swoje kolana.
Klaudia niepewnie siada na jego kolanach. Niall obejmuje ją i mocno przytula.
- Będę za tobą bardzo tęskniła jak wrócę do Polski – mówi dziewczyna ze smutkiem w głosie.
- Ja za tobą jeszcze bardziej – chłopak delikatnie całuje ją w policzek.
- Niall, czy ty na pewno mnie kochasz? – nieśmiało pyta Klaudia i patrzy Niallowi prosto w oczy.
- Tak… A ty mnie?
- A jakbyś chciał?
Niestety tą piękną chwilę psują chłopcy, a dokładniej Harry i Louis.
- Cze… - przerywają w połowie wyrazu, widząc tych dwoje. Klaudia i Niall momentalnie od siebie odskakują. Harry ‘ciska piorunami’ w stronę blondyna.
- Sorry, że przeszkadzamy, ale chcieliśmy tylko powiedzieć, że się już ogarnęliśmy i możecie do nas przyjść – mówi Lou.
- Yyy…Okej – odpowiada zmieszana brunetka.
Wszyscy razem idą do mieszkania chłopaków.
Oglądają film. Później pada pytanie, którego Klaudia chciała uniknąć.
- Wy jesteście razem? – pyta Harry.
Dziewczyna zerka na Nialla. Jego mina nie wyraża niczego.
- Nie… - odpowiada cicho Klaudia.
- Dlaczego? Niall cię kocha, ty go też – stwierdza Zayn.
- C-co? Skąd wiesz, że kocham Nialla? – pyta zaskoczona.
- To widać. Ślepy by nawet zauważył – mówi Tomlinson.
- Nie rozumiem was, ludzie. Niby osobno, a jednak razem. Ciągle ze sobą przebywacie, miłość bije od was na kilometr. Przecież jesteście dla siebie stworzeni – Liam.
Klaudia i Niall patrzą na siebie trochę zdziwieni.
Nagle dziewczyna wstaje.
- Lepiej będzie jak już pójdę. Cześć – mówi i idzie w stronę drzwi.
- Klaudia, czekaj! – krzyczy Horan.
- Nie, Niall… Nie mogę. Przepraszam – mówi i odchodzi.
Około 19 do domu wraca cioci Klaudii i Natan. Kobieta zauważa, że dziewczyna jest w złym humorze, więc postanawia dać jej odpocząć i wszystko przemyśleć. Domyślała się, że chodzi o Nialla.
Klaudia kąpie się, a następnie kładzie do łóżka, rozmyśla, głównie o Niallu. Na dworze szaleje burza, ale ona bez problemu zasypia.
Około północy budzi ją pukanie w szybę. Lekko wystraszona podchodzi do drzwi balkonowych. Za szybą widzi chłopaka, którego tak bardzo kocha, ale nie chce się do tego przyznać.
- Niall… Co ty tu robisz o tej porze? – pyta zaspanym głosem brunetka.
- Przepraszam, że cię obudziłem. Ale chciałem o coś zapytać – pyta chłopak. Siadają razem na łóżku.
- Kochasz mnie? Odpowiedz szczerze. Jeśli okaże się, że tak, to nie oznacza to, że musimy być razem. A jeśli nie, to pogodzę się z tym – Niall patrzy Klaudii prosto w oczy.
- Tak, kocham cię – odpowiada dziewczyna po chwili wahania. – Ale nie możemy być razem, bo…
Chłopak jej przerywa.
- Bo ja jestem pieprzoną gwiazdą, mieszkamy tysiące kilometrów od siebie i ble ble ble… Wolałbym być zwykłym chłopakiem.
Klaudia nie wie co odpowiedzieć, więc Horan mówi dalej.
- Dla ciebie mógłbym nawet zrezygnować z zespołu, z kariery, z wszystkiego. Jesteś dla mnie całym światem.
- Niall, nawet nie próbuj odchodzić z zespołu, nie możesz zawieść chłopców i fanów!
- Chłopcy by zrozumieli, prawdziwi fani też.
- Nie! Nie możesz. Proszę, nie rób tego.
- Dobrze. Nie odejdę z zespołu tylko ze względu na ciebie, bo o to prosisz.
- Dziękuję.
Przez chwilę patrzą sobie głęboko w oczy. Jednak dziewczyna odwraca wzrok.
- Lepiej będzie jak już pójdę – stwierdza chłopak i kieruje się do wyjścia.
- Niall…
- Tak?
- Nie chcę spać sama. Jest burza i… Zostaniesz ze mną? – pyta z nadzieją Klaudia.
- Jesteś pewna? Mogę spać z tobą w łóżku? – pyta zaskoczony Horan.
- Tak.
Chłopak kładzie się obok niej. Dziewczyna przysuwa się bliżej, on ją obejmuje, ona wtula się w jego ciało. Zasypiają.
Nagle Klaudia budzi się wystraszona ze łzami w oczach i siada na łóżku. Niall również się budzi.
- Coś się stało? Dlaczego nie śpisz? – pyta zachrypniętym głosem.
- Miałam zły sen.
- Nie bój się. Przy mnie jesteś bezpieczna – mówi Niall i całuje ją w czoło.
Ponownie zasypiają przytuleni.


~~~~~
No i jest 8 !
Pisany przy Nicole Scherzinger - Try with me.
Wyjątkowo mi się ten rozdział podoba :)

niedziela, 23 października 2011

Siódemka.

Następnego dnia Klaudia obudziła się o 10.20. Obok łóżka znalazła karteczkę ‘Tak słodko spałaś, więc nie chciałem cię budzić. Teraz kiedy to czytasz, jestem już z chłopakami z Londynie, mamy podpisywanie książek. Nie martw się, ty dostaniesz ze specjalną dedykacją od nas ;) Będę wieczorem. Nialler.’
Dziewczyna mimowolnie się uśmiechnęła.
Cały dzień spędziła z ciocią i Natankiem.
Plan zabaw, spacer. Gdy chłopczyk zasnął, mogą spokojnie porozmawiać.
- Ciociu… Ja… Chyba kocham Nialla – mówi Klaudia ze spuszczoną głową. – On mnie też. Ale on jest gwiazdą, a ja zwykłą dziewczyną. On mieszka w UK, a ja w Polsce…
- Nie jesteś zwykłą dziewczyną. Jesteś niezwykłą dziewczyną. Pamiętaj, że prawdziwa miłość przezwycięży wszystkie przeciwności losu. Wszystko będzie dobrze. Ze mną i wujkiem było podobnie. Poznaliśmy się w Anglii. Później wróciliśmy do swoich domów, ja do Polski, on do Indii. Byliśmy tysiące kilometrów od siebie. Ale nasza miłość przetrwała. Jesteśmy razem już od 5 lat. Pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć w sprawach sercowych i nie tylko.
- Dziękuję ciociu, jesteś wielka. Kocham cię – mówi dziewczyna z uśmiechem i przytula ciocię.
Około 20 do jej pokoju wpada zdyszany Niall.
- Hej mała – mówi i daje brunetce buziaka w policzek.
- Hej. Czemu jesteś taki zdyszany? – pyta ze śmiechem Klaudia.
- Bo auto się nam zepsuło na drugim końcu miasta, więc wysiadłem i przybiegłem żeby cię zobaczyć – mówi szczerze chłopak.
- Aww słodki jesteś – stwierdza dziewczyna. – Ale pamiętasz o czym wczoraj rozmawialiśmy?
- Tak, pamiętam. Przecież przyjść do ciebie chyba mogę, nie? – mówi i puszcza jej oczko.
- Jasne, jesteś tu zawsze mile widziany.
Chłopak kładzie się na jej łóżku. Ona siedzi obok niego i uśmiecha się.
- Dlaczego się uśmiechasz? – pyta Niall.
- A co wolisz żebym płakała?
- Nie. Uwielbiam twój uśmiech – po tych słowach dziewczyna lekko się rumieni. – I to jak się rumienisz.
- Ejj, przestań już – mówi brunetka i Horan dostaje po głowie poduszką.
- Nie myśl sobie, że ci nie oddam – mówi ze śmiechem blondyn.
Rozpoczyna się walka na poduszki. Po chwili oboje lądują na podłodze. Niall na Klaudii. Ich twarze dzieli tylko kilka centymetrów.
- Niall… Zejdź… Proszę… - dziewczyna unika jego wzroku.
- Okej, okej – Niall wstaje i podaje jej rękę.
Dziewczyna siada na łóżku, chłopak siada za nią, obejmuję ją i mocno przytula.
- Klaudia… Ja przepraszam za wszystko… Ale ja cię naprawdę ko…
Nie dane mu jest dokończenie zdania, bo brunetka przerywa mu.
- Nie! Nie mów tego! Proszę… Nie możesz mnie kochać! – po twarzy dziewczyny zaczynają spływać słone łzy.
- Nie płacz. Nie chcę żebyś przeze mnie płakała. Jeśli chcesz mogę zniknąć z twojego życia, ale nigdy nie przestanę cię kochać – mówi chłopak z troską, po jego twarzy spływa jedna samotna łza, która ląduje na szyi dziewczyny. Klaudia momentalnie odwraca się. Delikatnie kładzie dłoń na policzku Nialla i ściera łzę.
- Nie chcę żebyś znikał z mojego życia. Chcę żebyś był jego częścią. Jesteś dla mnie bardzo ważny. Nie zostawiaj mnie.
- Nigdy cię nie zostawię – odpowiada chłopak dając jej buziaka w policzek i zaczyna cichutko nucić…
Cause there is nobody else. It’s gotta be you. Only you.

czwartek, 20 października 2011

Szóstka.

Sobotę Klaudia spędza z ciocią w Londynie. Bawią się doskonale. Big Ben, Tower Bridge, Madame Tussauds i wiele innych.
Po powrocie do domu, około 21, dziewczyna już w piżamie siada na łóżku z laptopem, zgrywa zdjęcia z aparatu i kilka z nich daje na twittera i facebooka.
Po kilku minutach czyjeś ręce spoczywają na jej oczach.
- Zgadnij kto – pyta tajemniczy głos.
- Nialler! – krzyczy radosna dziewczyna.
- Skąd wiedziałaś? – pyta zdziwiony chłopak.
- Po twoim akcencie – opowiada brunetka. – Tysiące nastolatek go kocha.
- Ty też? Podoba ci się mój akcent? – pyta chłopak z uśmiechem.
- Ja? Yyy… - Klaudia czuje się trochę zmieszana tym pytaniem. – Tak, uwielbiam twój akcent.
- Aww miło – stwierdza Niall i uśmiecha się zniewalająco – Widziałem, że dodałaś kilka fotek. Masz jeszcze jakieś?
- Jasne, wskakuj na łóżko to ci pokażę.
Chłopak siada na łóżku za dziewczyną i opiera głowę na jej ramieniu.
Przez godzinę oglądają zdjęcia.
- No i koniec. To co teraz robimy? – pyta Klaudia i odwraca głowę do tyłu, w stronę Nialla.
- Może to – chłopak przybliża się do niej i lekko całuje ją w usta. Dziewczyna jest zaskoczona.
- Niall… Znamy się dopiero kilka dni… Ja nie…
- Przepraszam, nie powinienem – mówi smutny chłopak.
- Nie Niall, to ja przepraszam. Nie jestem jeszcze gotowa. Znamy się zaledwie kilka dni. Nie znasz całej mnie. Ja…
Dziewczyna nie kończy, bo Horan przerywa jej.
- Rozumiem. To ja za bardzo się pośpieszyłem. Przepraszam. Ale obiecaj mi, że dasz się lepiej poznać i kiedyś dasz mi szansę.
- Obiecuję – odpowiada Klaudia i wtula się w jego ciało.
Długo rozmawiają. Szczerze rozmawiają.
Później zasypiają wtuleni w siebie.


~~~~~

Bardzo krótki. Beznadziejny.
Jakoś nie mam weny na pisanie długich rozdziałów. W ogóle nie mam weny.
Jeszcze tylko kilka rozdziałów i koniec tego bloga. Aczkolwiek zastanawiam się nad 2 częścią.

wtorek, 18 października 2011

Piątka.

[Z góry przepraszam, ale jakoś mam poplątane czasy. A nie mam ochoty tego wszystkiego zmieniać. Mam nadzieję, że zrozumiecie.]

Zaraz po przebudzeniu, Klaudia przypomniała sobie wczorajszy dzień, mimowolnie się uśmiechnęła. Wzięła do ręki telefon żeby sprawdzić godzinę. 13:23. Aż sama się sobie dziwiła, spała ponad 12 godzin.
Dziewczyna zjadła śniadanie, ubrała się w zwykłe rurki, fioletową koszulkę na ramiączkach i kraciastą koszulę, na nogi włożyła trampki. Zabrała laptopa i poszła na huśtawkę.
Rozmawiała przez prawie 2 godziny na skype ze znajomymi, którzy byli teraz na obozie, na który ona też miała jechać. Nagle na balkonie zobaczyła Niall’a, machającego do niej. Odmachała mu i wróciła do laptopa.
- Sorry, ale ja już muszę kończyć – mówi z dziwnym uśmieszkiem.
- A co chłopak do ciebie idzie? – pytają ze śmiechem dziewczyny.
- Spadajcie! Lecę. Pa – macha im na dowidzenia i wyłącza skype.
- Hej Nialluś [czyt. Najluś]– wita się z Horanem.
- Hej Klauduś – mówi blondyn z ciekawym akcentem, co powoduje szeroki uśmiech brunetki, chłopak nie jest zbyt dobry w mówieniu literki ‘ś’.
- Co dzisiaj robimy? – pyta uśmiechnięta dziewczyna.
- Co powiesz na spacer?
- Z miłą chęcią, tylko zaniosę laptopa do domu.
Chodzą razem po lesie. Rozmawiają jak starzy przyjaciele. Widać, że czują się dobrze w swoim towarzystwie.
- Niall… - niepewnie zaczyna dziewczyna.
- Tak? – pyta chłopak.
- W którą stronę do domu?
- Yyy…
- Yyy… GDZIE?!
- Nie wiem… - odpowiada zmieszany Horan.
- Nie ma co, fajnie jest… - mówi z sarkazmem dziewczyna.
- Wydaje mi się, że w lewo – mówi Niall i bierze dziewczynę za rękę.
Po dwugodzinnym błądzeniu, kiedy to kierował chłopak (i cały czas narzekał że jest głodny), Klaudia oświadcza, że teraz to ona prowadzi.
Po kilkunastu minutach wychodzą na drogę prowadzącą do ich domu. Idą w milczeniu.
- Gdzie wyście byli?! – pytają chłopcy, gdy tylko przekraczają próg mieszkania.
- W lesie. Pan wszystko-wiem-najlepiej prowadził nas przez 2 godziny w kółko i narzekał że jest głodny – odpowiada dziewczyna.
Chłopcy zaczynają się śmiać.
- To nie wiesz, że Niall ma kiepską orientację w terenie? – pyta Liam.
- Czasem nawet w hotelu się gubi – mówi ze śmiechem Harry.
Znowu się śmieją.
Wkurzony Niall wychodzi z salonu i idzie do swojego pokoju (no nie całkiem swojego, bo dzieli go Zaynem).
- Chyba przegięliśmy – stwierdza Malik.
- Niall… - mówi Klaudia wchodząc do pokoju Nialla.
- Czego chcesz? – pyta chamsko Horan.
- Ja… Chciałam przeprosić w imieniu moim i chłopaków. Przegięliśmy. Przepraszam – mówi skruszona dziewczyna.
- Ech… Ja też źle się zachowałem. Niepotrzebnie się obraziłem. Przepraszam. I przepraszam też za to, że przeze mnie tak długo łaziliśmy po tym lesie. Beznadziejny jestem – mówi smutny blondyn.
- Nie jesteś beznadziejny. To, że masz słabą orientację w terenie nie oznacza, że jesteś beznadziejny. Jesteś znakomity w wielu innych rzeczach, na przykład w śpiewaniu – mówi dziewczyna i przytula go.
Chłopak podnosi wzrok, ich twarze dzieli zaledwie kilka centymetrów.
Niestety tą magiczną chwilę psuje Harry i Louis. Stają w drzwiach jak wryci, Klaudia i Niall odskakują od siebie jak oparzeni, Tomlinson głupkowato się uśmiecha.
- Sorry, że przeszkadzamy, ale chcieliśmy sprawdzić czy nie jesteś na nas zły – mówi Lou do Nialla.
- Ale widzimy, że chyba nie – dopowiada z sarkazmem Loczek.
- Spadaj Styles! – podnosi głos Niall.
- Tylko się nie pobijcie – mówi Zayn, który akurat wszedł do pokoju.
Niall i Harry zaczynają się kłócić o nikt-nie-wie-co.
Reszta podejrzliwie się na nich patrzy.
- Eee… Zaczyna się robić dziwnie. To ja już pójdę do siebie – mówi brunetka i już znika za drzwiami balkonu.



~~~~~

Krótki. W ogóle mi nie wyszedł.


Ten miał być wczoraj, ale nie miałam czasu.
Jest po 7 rano, a ja zamiast spać to dodaję rozdział ;D


PS. Wgl nie ogarniam kogo mam informować. Poinformowałam kilka osób, ale nie wiem czy to wszystkie.
Więc jeśli chcecie żebym Was informowała to zostawcie swojego twittera lub nr gg w komentarzu. ;)

środa, 12 października 2011

Czwórka.

[narracja 3osobowa]

Gdy się obudziła, zdała sobie sprawę, że to już jej czwarty dzień w Anglii, za trochę ponad tydzień wraca do Polski… Zrobiło się jej jakoś smutno.
Poszła do kuchni coś zjeść, na stole znalazła przygotowane śniadanie. Jak miło.
- Hej mała. Idziesz do nas? – do kuchni wpada zdyszany Niall.
- Hej. Nie wiem, a po co?
- Mamy zamiar zrobić sobie całodniowy seans filmowy – odpowiada uśmiechnięty.
- Okej. Tylko się przebiorę.
- Jak dla mnie możesz iść w tym – blondyn porusza śmiesznie brwiami.
- Wiesz, może dla ciebie jest ok, ale nie wiem co powiedzą chłopcy, gdy zobaczą mnie w spodenkach długości majtek – brunetka pokazuje mu język i ucieka do swojego pokoju po ubrania.
Po kilkunastu minutach wychodzi z łazienki.
- Dłużej się nie dało? – pyta Horan z udawaną złością.
- Nie. Ale i tak Malik siedzi zawsze w łazience dłużej niż ja – odpowiada.
- Hahaha Malik + łazienka, w której jest lustro = cały dzień – śmieje się blondyn.
Razem idą do chłopaków.
- Cześć! – wołają uśmiechnięci chłopcy.
- Hej – odpowiada brunetka.
- Teraz oglądamy komedię, następnie kolejną komedię, potem Titanica, później horror – wymienia Liam, oglądając pudełka z płytami dvd.
*Hahahahaha przez 4 godziny*
- Głodny jestem – mówi Niall.
- Ty zawsze jesteś głodny – odpowiada ze śmiechem Zayn.
- Zamawiamy pizzę? – pyta Harry.
Wszyscy zgodnie kiwają głowami.
- Jaką? Albo raczej jakie? – pyta Loczek.
- Ja chcę jakąś serową – odpowiada Klaudia.
- Ja też – Zayn.
- Ja chcę żeby było dużo mięska i szynki – Niall.
- Ja taką normalną – mówi Louis.
- Liam?
- Yyyy… jakąś dobrą… Może być z kurczakiem i kukurydzą – odpowiada chłopak.
- Dobra, ja biorę taką jak Louis.
Po pół godzinie wszyscy siedzą na podłodze i konsumują jakże zdrowy posiłek.
- Mmm… Pycha – stwierdza Niall.
- Yhyym – odpowiada reszta.
Po kilkunastu minutach Liam oznajmia, że teraz oglądają Titanica.
- Zaznaczam, że na Titanicu zawsze płaczę – mówi Klaudia.
- Niall też – odpowiada Louis u głupkowatym uśmieszkiem.
Dziewczyna patrzy na Horana, ale ten udaje że niczego nie słyszał.
Po kilkudziesięciu minutach gdy statek tonie, brunetka zaczyna cicho płakać.
Gdy Jack umiera, Klaudia szlocha coraz bardziej, Niall delikatnie obejmuje ją ramieniem, widać że też chce mu się płakać.
Po filmie uznają, że zagrają w butelkę.
- Ale gramy tylko na prawdę i zadania, okej? – pyta dziewczyna.
Chłopcy zgadzają się. Pierwszy kręci Liam. Wypada na Klaudię.
- Pytanie – mówi pewnie brunetka.
- Zanim poznałaś nas w realu, który z nas podobał ci się najbardziej? – pyta chłopak z chytrym uśmieszkiem.
- Chodzi tylko i wyłącznie o wygląd? – pyta Klaudia.
- Tak.
- Yyy… Ale żaden z was się nie obrazi, co nie? – upewnia się.
- No jasne, że nie. To tylko zabawa – odpowiada Louis.
- No to… Harry – odpowiada z nieśmiałym uśmiechem.
- Ha! Wiedziałem – krzyczy Harry.
Wszyscy wybuchają śmiechem. Kręci Klaudia. Wypada na Louisa.
- Zadanie – odpowiada wyszczerzony.
- Wyjdź na ulicę i krzyknij ‘kocham Klaudię’ jak najgłośniej potrafisz – mówi dziewczyna.
Wszyscy zaczynają się śmiać, oprócz Lou.
- Dobra, to ja idę – mówi i wychodzi. Zaraz za nim idzie pozostała piątka.
- KOOOOOOOOOCHAM KLAUDIĘĘĘĘ!!!!! – wrzeszczy ‘pan marchewka’.
- Louis mnie zdradza – Harry płacze i śmieje się jednocześnie.
- Styles, nie płacz, wszystko będzie dobrze… Ciii już dobrze – Klaudia podchodzi do niego i przytula go.
- O, tak o wiele lepiej – mówi z zadziornym uśmiechem Loczek, za co dostaje po głowie od dziewczyny.
- Dobra, Lou chodź do domu już – krzyczy Zayn.
Po powrocie do domu kręci Louis, wypada na Nialla.
- Zadanie – stwierdza blondyn.
- 10 minut w szafie razem z Klaudią – mówi Tomlinson z chytrym uśmieszkiem.
- CO?! – Klaudia.
- To. Idę was zaprowadzić do innego pokoju – mów Lou.
Brunetka i Horan wchodzą do szafy.
- Kurde, ale tu ciasno – mówi Klaudia.
- To ja zostawiam was samych – stwierdza Tomlinson i trzaska drzwiami.
- Yyy… To co robimy? – pyta Niall.
- Nie wiem. Mam wrażenie, że nie jesteśmy tu sami. Louis ciągle tu jest – szepce Klaudia.
- Louis to idiota – odpowiada chłopak.
Niall próbuje obrócić się, ale niestety opiera się o drzwi szafy, które się otwierają i oboje lądują z hukiem na podłodze. Zaczynają się śmiać, nad nimi stoi zdezorientowany Lou.
Po chwili przybiegają chłopcy.
- Co wy tu robicie? – pyta zdziwiony Zayn.
- Leżymy. Nie widać? – odpowiada z sarkazmem dziewczyna. – A tak serio to Niall oparł się o drzwi szafy i wypadliśmy tu na podłogę. A ty, Tomlinson, powinieneś wiedzieć, ze się nie podsłuchuje.
- Ojj sorki – mówi Lou.
- Gramy dalej? – pyta Niall.
- A co, spodobało ci się w szafie z Klaudią? – pyta Harry niby ze śmiechem, ale wygląda na wkurzonego.
- Tak, było zajebiście – odpowiada Horan i puszcza oczko dziewczynie, na co ta cicho chichocze.
Zdezorientowani chłopcy wracają do salonu, chwilę za nimi przychodzą Niall i Klaudia.
- Gramy dalej? – pyta Liam.
- Nie chce mi się – odpowiada Klaudia.
- Mi też – odpowiadają równo Harry i Louis.
- No to oglądamy film! – mówi Zayn.
Rozsiadają się wygodnie, Harry, Klaudia i Niall na kanapie, a reszta na fotelach.
- Horror! – krzyczy Harry.
- O nie – szepce wystraszona Klaudia niby sama do siebie, ale Niall to słyszy.
- Nie martw się, przy mnie jesteś bezpieczna – mówi jej cicho na ucho.
Dziewczyna uśmiecha się pod nosem i opiera głowę na ramieniu blondyna.
W połowie filmu brunetka trzęsie się ze strachu, Horan delikatnie obejmuje ją ramieniem, a ta wtula się w jego ciało. Pod koniec filmu dziewczyna zasypia. Blondyn nie chcąc jej budzić delikatnie bierze ją na ręce i niesie do jej pokoju.
- Śpij słodko – mówi i całuje ją w policzek.



~~~~~
No i jest 4 :D
Przerzuciłam się na narrację trzecioosobową, bo tak się mi lepiej pisze.

sobota, 1 października 2011

Trójka.

Następnego dnia obudziłam się ‘nawet nie wiem o której’. Nigdzie nie mogłam znaleźć telefonu, więc nie wiedziałam która godzina. Przeszukałam cały pokój i nic. Poszłam na śniadanie i zapytałam o niego ciocię, niestety nie widziała go. Chwilę po śniadaniu ciocia z Natanem pojechali na jakieś zajęcia o nazwie ‘baby play’, miało ich nie być do wieczora.
Więc zostałam sama. Trochę się mi nudziło. Poszłam do ogródka na drewnianą huśtawkę. Po chwili usłyszałam głosy dochodzące z pokoju One Direction. Jak na zawołanie ze schodów z balkonu zbiegł Zayn, a za nim mokry Niall, krzyczał że udusi Malika za to co mu zrobił. Gonili się dookoła domu, aż w końcu mulat wbiegł do domu i zamknął drzwi. Horan stał pod drzwiami i krzyczał, ale na nic się to zdało, więc przysiadł się do mnie na huśtawkę.
- Hej – powiedział na powitanie i zarzucił włosami, tak że mnie pomoczył.
- Hej. Dlaczego jesteś mokry? – zapytałam.
- Malik wylał na mnie garnek wody – powiedział z grymasem.
- Hahaha – zaczęłam się śmiać, więc chłopak objął mnie rękami tak że też byłam mokra.
- Niall! Jesteś mokry, odsuń się – powiedziałam ze śmiechem.
- Trzeba było się nie śmiać – powiedział i zaczął mnie łaskotać.
- Hahahah Niall, przestań… Proszę cię przestań...
Spadliśmy na trawę i znalazłam się pod Niall’em, wyglądało to dość dziwnie.
- NIALLER! Zejdź.
- Musisz ładnie poprosić! – odpowiedział z zadziornym uśmiechem.
- Niall, proooszę – uśmiechnęłam się słodko.
- Taak, słodko się uśmiechasz, ale to nie wystarczy.
- To co mam zrobić żebyś przestał? – zapytałam.
- Zgadnij – puścił mi oczko.
W tej samej chwili z domu wybiegli chłopcy.
- Uuu… - zawyli równocześnie.
- Nie ma to jak gwałcić się na środku ogródka i to w dodatku na naszych oczach! – powiedział z udawanym oburzeniem Harry.
- Spadaj Styles! – zawołał Niall i spojrzał w ich stronę.
Wykorzystałam ten moment i wydostałam się spod chłopaka i uciekłam w stronę chłopców. Niall wstał i szedł w naszym kierunku, schowałam się za Liam’em, obawiając się że Niall będzie mnie gonił czy coś. A on jakby gdyby nigdy nic stanął obok nas i zapytał mnie czy czegoś nie zgubiłam. Opowiedziałam, że nie.
- Jesteś pewna? – wyciągnął z kieszeni mój telefon.
- Skąd go masz?
- Znalazłem w piaskownicy. Wczoraj – powiedział i pokazał mi język.
- Ejj, oddaj! – krzyknęłam.
- Nie ma nic za darmo, musisz zapłacić.
- Co?! Co chcesz w zamian? – spytałam.
- Ty dobrze wiesz – poruszał tak śmiesznie brwiami.
- Niall! To nie fair.
- Życie jest nie fair, bejbe.
Zbliżyłam się do niego, za plecami słyszałam ‘uuu’ w wykonaniu reszty chłopców. Szybko cmoknęłam blondyna w policzek, zabrałam mu z ręki telefon i uciekłam do swojego pokoju.
Usiadłam na łóżku, włączyłam laptopa.
Po około godzinie usłyszałam pukanie do drzwi balkonowych, wstałam żeby zobaczyć kto to. Niall Horan we własnej osobie. Otworzyłam mu i wróciłam na łóżko.
- Klaudia, słuchaj… Ja… Ja chciałem przeprosić za tamto. Głupio wyszło. Poniosło mnie i… Przepraszam – powiedział skruszony.
- Nie masz za co przepraszać, jest okej. Nic się przecież nie stało. – powiedziałam z uśmiechem.
- Serio? Strasznie mi głupio…
- Serio. Jest dobrze. Siadaj.
- Ok. Co robisz ciekawego? – spytał uradowany tym, że zostaje.
- Ogarniam twittera.
- Właśnie twitter, jak ja dawno na nim nie byłem.
- Heh, to sobie wejdź, a ja przyniosę nam coś do picia – powiedziałam podając blondynowi lapka i poszłam do kuchni.
Wróciłam z dwiema szklankami, butelką coli i paczką chipsów.
- Follnąłem cię. Będziemy mogli sobie wiadomości przesyłać – powiedział Horan, nie odrywając wzroku od ekranu.
- O, fajnie, dzięki. – odparłam.
- Może zrobimy #askniall, jeśli nie masz nic przeciwko? – spytał.
- Jasne, będzie fajnie.
I tak zleciały nam prawie 2 godziny. Niektóre pytania były naprawdę śmieszne i głupie, np. ‘jaki kolor bokserek masz teraz na sobie?’ Hahaha. Podobno czarne, ale nie sprawdzałam.
- Niaaaall, kochanie, obiaaaad! – doszedł nas wrzask Louis’a.
- Hahaha, już idę, skarbieee! – odkrzyknął Horan.
- Przyjdę później – powiedział i poszedł.
- Pa.
Poszłam do kuchni zjeść obiad. Czytałam akurat jakąś gazetę, gdy ktoś zasłonił mi oczy rękoma.
- Cześć Niall – odparłam ze śmiechem.
- Skąd wiedziałaś, że to ja? – zapytał.
- Haha nie wiem, zgadywałam.
- Ejj, co robimy?
- Nie wiem.
- Ty nigdy nic nie wiesz – zaśmiał się.
- A ty nigdy nie wiesz, co mamy robić.
Stanęło na tym, że pooglądamy telewizję. Na MTV akurat leciał ‘Szał ciał’, więc Niall podniecony oglądał. A ja cały czas się z niego śmiałam. Gdy był ranking facetów, stwierdził, że nie musimy już tego oglądać, ale ja byłam innego zdania. Zaczęliśmy się kłócić o pilota.
- Mój pilot! – krzyknęłam i leżałam już na ziemi.
Niall spadł razem ze mną i wylądował na mnie, a dokładnie siedział okrakiem na moim brzuchu. Jak zwykle zaczął mnie łaskotać.
- Niall, nie… hahaha… nie rób… ej! proszę, nie łaskocz… hahaha.
- Dobrze, jak dostanę nagrodę. – zaśmiał się.
W tym momencie usłyszeliśmy głos przy drzwiach, ciocia wróciła.
Horan jak oparzony odskoczył ode mnie, lepiej żeby ciocia nie wiedziała, że tu był.
- Pa mała. Trzymaj się. – powiedział, dał mi buziaka w policzek i już go nie było.
*
- Cześć ciociu, Natanku. Fajnie, że już jesteście. Strasznie się mi tu nudziło – powiedziałam, chociaż nie była to w 100% prawda.
- Serio? Nudziło ci się? Nie byłaś odwiedzić chłopaków, ani oni ciebie? – zapytała, a ja spaliłam buraka.
- Haha, spokojnie. Przecież ja też kiedyś byłam w twoim wieku. Ufam ci, że nie narobicie głupot.
- Noo, byłam u nich na chwilę, ale przez prawie cały dzień byłam tu, w domu… razem z Niall’em. – odparłam. - Nie jesteś zła?
- Ja? Nie? Czemu mam być zła? Przecież nic takiego nie robiliście, prawda? Możesz się z nim przyjaźnić czy co tam chcesz – odpowiedziała ciocia z uśmiechem.
- Dzięki. A jak było ma zajęciach?
- Świetnie, jutro też idziemy, ale później jest jeszcze jakieś ognisko czy coś, więc będziemy dopiero wieczorem, dobrze?
- Jasne, bawcie się dobrze. Ja pewnie pójdę do chłopaków, albo oni tu…
- W porządku.
Później popisałam z chłopakami na twitterze. Oczywiście w wiadomościach prywatnych u Niall’a.
Byłoby to podejrzane jeśli pisalibyśmy normalnie. W końcu fanki nie wiedzą, że ja ich znam, ani gdzie oni tymczasowo przebywają.
Po odbyciu wieczornej toalety, ułożyłam się wygodnie w łóżku i odpłynęłam do krainy Morfeusza.

poniedziałek, 26 września 2011

Dwójka.

Rano wstałam przed 10, ale i tak najchętniej wróciłabym do ciepłego łóżeczka. Odbyłam poranną toaletę, ubrałam się, następnie poszłam zjeść śniadanie przygotowane przez moją ciocię. Podczas jedzenia, zauważyłam przez okno, że przed dom podjechał czarny samochód. Akurat wysiadało z niego 5 chłopców. Nie przyglądałam im się jakoś specjalnie, tylko wróciłam do konsumowania posiłku.
Około południa ciocia poprosiła mnie żebym zaszła do sklepu, wytłumaczyła mi drogę, dała pieniądze. Ubrałam tenisówki i poszłam. Przed bramką wyciągnęłam z kieszeni telefon i podłączyłam do niego słuchawki. Nie zaszłam zbyt daleko, a mój telefon upadł na chodnik, po zderzeniu z ‘kimś’. Tak, wderzyłam do jednego z chłopców, których widziałam rano. Blondynek, niebieskie oczy, zabójczy uśmiech. Przez chwilę staliśmy i patrzyliśmy na siebie, ale na szczęście ocknęłam się i chciałam podnieść mój telefon. Niestety nie udało mi się, gdyż owy chłopak wpadł na równie genialny pomysł i zderzyliśmy się głowami.
- Ałł – krzyknęliśmy równocześnie i zaczęliśmy się śmiać.
Chłopak podniósł mój telefon i poskładał go.
- Działa – powiedział blondyn, z ciekawym akcentem. – Jestem Niall, a ty?
- Klaudia, miło cię poznać – odpowiedziałam łamaną angielszczyzną.
- Mnie również – opowiedział.
I w tym momencie zorientowałam się z kim ja w ogóle rozmawiam. To był Niall Horan z One Direction! To do niego wderzyłam wczoraj na lotnisku.
- O matko – pomyślałam.
- Sorry, ale muszę już iść. Do zobaczenia! – powiedziałam szybko i poszłam do sklepu.
- Pa! – odkrzyknął.
Cały czas czułam na sobie jego wzrok, więc przyspieszyłam kroku.
Do sklepu doszłam w niespełna 15 minut, kupiłam pieczywo, mleko, i kilka innych rzeczy, zapłaciłam.
Po powrocie do domu sprawdziłam facebooka i twittera. Oczywiście na fejsie były pierwsze zdjęcia z obozu. Tak, powinnam być teraz na obozie, ale wolałam jechać do Anglii niż na Mazury. Czy żałuję? Nie, chyba nie, ale jakoś przykro mi się zrobiło. Włączyłam ‘California King Bed’ i położyłam się na łóżku. Nawet nie wiedziałam, kiedy usnęłam. Nie wiem dlaczego, ale ta piosenka zawsze mnie usypia. Gdy się obudziłam, dochodziła już 16. Zjadłam późny obiad. Ciocia spytała czy mogłabym zająć się Natanem, bo ona chciała wyjść na chwilę do koleżanki. Oczywiście się zgodziłam, zabrałam chłopca do swojego pokoju. Po krótkim czasie małemu zaczęło się nudzić, więc wyłączyłam laptopa i poszłam z nim do ogródka, do piaskownicy.
- Łiiiii – krzyczał Natuś i po chwili zawartość wiaderka wylądowała na mojej głowie.
- Naaaatan głupolu! - krzyknęłam i zaczęłam się śmiać.
Po chwili usłyszałam głośny śmiech dochodzący zza moich pleców, odwróciłam się i zobaczyłam 5 chłopaczków. One Direction we własnej osobie. Przypomniałam sobie o porannej wpadce i spaliłam buraka.
Chłopcy rozsiedli się razem z nami w piaskownicy i zaczęli się bawić z Natusiem, któremu bardzo się to podobało. Zadawali mu proste pytania, np. jak ma na imię czy ile ma lat, chłopiec z uśmiechem im odpowiadał. Do mnie też coś mówili, ale zbytnio ich nie słuchałam. W pewnym momencie Louis rzucił w Harry’ego plastikowymi grabkami, które utknęły mu we włosach. Harry zaczął biegać po całym ogródku i krzyczeć żebyśmy mu to ściągnęli, ale 1D jakoś się do tego nie kwapili, bo akurat turlali się ze śmiechu po ziemi. Postanowiłam, że ja uratuję biednego Loczka, wstałam i podeszłam do niego. Chłopak uśmiechnął się, a później zrobił oczy jak kot ze Shreka, stanęłam na palcach, chwilę męczyłam się nad uwolnieniem Stylesa od tych nieszczęsnych grabek. Harry uradowany jak małe dziecko wziął mnie na ręce i zaczął kręcić w kółko, krzycząc coś o tym, że uratowałam mu życie, że uratowałam jego cudne włosy, że ma u mnie wielki dług wdzięczności i że mnie kocha. Zaczęłam się śmiać i kazałam postawić się na ziemi. Reszta One Direction patrzyła na nas jak na idiotów, ale postanowiłam się tym nie przejmować. Wróciliśmy do piaskownicy, usiadłam obok Louis’a, co nie było dobrym pomysłem. Harry chcąc oddać Tomlinsonowi, rzucił łopatką pełną piasku, ale na moje nieszczęście nie trafił w niego, tylko we mnie.
- Ałaaa! Styles! Ja ci ratuję życie, a ty co? Idiota! – krzyczałam do żartów oczywiście, ale Harry się tego nie domyślił. Podbiegł do mnie, przytulił mnie, zaczął przepraszać. Zayn patrzył na nas jakoś dziwnie, więc pokazałam mu na migi za plecami Harry’ego, żeby jakoś go zabrał, ale on tylko pokazał mi język.
- Jejku… Harry, tylko żartowałam. Nic mi nie jest, puść mnie, wariacie – powiedziałam ze śmiechem.
Chłopak odsunął się ode mnie i poszedł do domu.
- Co z nim? – zapytałam chłopaków.
- Nic, jaja sobie robi. Zaraz wychyli się przez okno żeby sprawdzić czy o nim gadamy. Zawsze tak robi. My też kiedyś daliśmy się na to nabrać. – powiedział z uśmiechem Louis.
Popatrzyłam do okna, a tam wyszczerzony Harry machał nam ręką.
- Idiota – skomentowałam.
- Nie on jeden – powiedział Liam. I wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
Z tego całego zamieszania zapomniałam o Natankowi, który jak się okazało siedział Niall’owi na plecach i okładał go łopatką po głowie.
- Natan, nie wolno tak robić. Zostaw Niall’a! – powiedziałam po polsku. Natan lepiej rozumie po polsku niż po angielsku, dlatego mówię do niego właśnie po polsku. Niestety chłopcy nie rozumieli, więc musiałam im przetłumaczyć. Mówienie raz po polsku, raz po angielsku jest głupie, ale w sumie tutaj w Anglii, po polsku rozmawiam tylko z ciocią i Natusiem, więc nie jest to aż taki wielki problem.
- Przepraszam za Natana. – powiedziałam do Niall’a.
- Nic się nie stało przecież. Jeszcze żyję. – odpowiedział z uśmiechem.
Po chwili przyszła ciocia i zabrała małego do domu.
Chłopcy uznali, że na nich też już pora, więc pożegnaliśmy się i poszliśmy do swoich domów.