piątek, 31 sierpnia 2012

Część II Rozdział 2

Dzisiaj na godzinę 19 byłam umówiona z Edwardem. Mieliśmy się spotkać w parku.
Wstałam przed 13, zjadłam szybki obiad i poszłam na miasto.
Kupiłam sobie nowe buty. Taak, kolejne buty. Które to już z kolei? Nie wiem, straciłam rachubę już dawno temu.
Wczoraj bardzo zasmakował mi shake, więc znowu udałam się do Milkshake City. Zastanawiałam się dlaczego jest tam tyle ludzi.
Tsaa, pewnie się domyślacie. Niejaki Zayn Malik we własnej osobie. Nasze spojrzenia się spotkały. Mulat chyba chciał do mnie podejść, ale fanki mu nie pozwoliły.
Zamówiłam szybko szejka i wyszłam z baru.
Wieczorem zaczęło trochę padać, ale nie przejmowałam się tym. Ubrałam TO i skierowałam się do parku. Nie było tam zbyt wielu ludzi, praktycznie nikogo, oprócz chłopaka w kapturze siedzącego na ławce. Podeszłam do niego. Nie wiedziałam jego twarzy.
- Edward? - zapytałam niepewnie. Chłopak podniósł głowę i moim oczom ukazała się para zielonych tęczówek. Zaniemówiłam. Te oczy poznałabym wszędzie.
- Klaudia? To naprawdę ty? - zapytał.
- O co tutaj do cholery chodzi?! - krzyknęłam wściekła.
- To ja jestem Edward, moje drugie imię to Edward. Przepraszam, że cię okłamywałem. - powiedział podnosząc się z ławki.
- Jak mogłeś?! - miałam ochotę dać mu w twarz.
- Przepraszam, ale nie miałem wyjścia. Manager powiedział, że mamy się z tobą nie kontaktować. Więc teoretycznie Harry Styles z tobą nie pisał, ale Edward tak. - chłopak uśmiechnął się.
- Cholera Styles, jesteś niemożliwy! - powiedziałam ze śmiechem i rzuciłam mu się na szyję.
- To znaczy, że nie jesteś zła? - zapytał zdziwiony.
- Na początku byłam, ale teraz mi już przeszło. Nawet nie wiesz jak za tobą tęskniłam. - powiedziałam wdychając jego zapach. Chłopak mocno mnie przytulił.
- Dziękuję… - powiedziałam szeptem.
- Za co? - zapytał loczek.
- Za wszystko. Gdyby nie ty, to pewno by mnie tu już nie było. Uratowałeś mnie. - wyszeptałam.
- Nawet tak nie mów. - powiedział poważnie, po czym ujął moją twarz w swoje dłonie i złożył na moich wargach delikatny pocałunek. Nie wiem co mnie do tego skłoniło, ale nie przerwałam tego. Po chwili jednak odepchnęłam go od siebie.
- Przepraszam, ale nie powinnam. - powiedziałam nie patrząc mu w oczy.
- Zawsze chciałem żeby mój wymarzony pocałunek w deszczu był wyjątkowy i taki był, tylko szkoda, że osoba którą kocham, kocha mojego najlepszego przyjaciela. - powiedział lokaty.
- Harry, przepraszam. Ciągle ranię osoby, na których mi zależy. - powiedziałam zła na samą siebie.
- Zależy ci na mnie? - zapytał Styles, chwytając moją rękę.
- Tak… - odparłam niepewnie.
- Miło to usłyszeć. - powiedział Harry i wziął mnie za rękę. - Co ty na to żebyśmy poszli do naszego tzn. mojego i Louisa mieszkania? Pooglądamy jakieś filmy czy coś.
- Z wielką chęcią. - stwierdziłam.
Gdy dochodziliśmy do ich kompleksu puściłam rękę chłopaka. Styles spojrzał na mnie smutno. Zrobiło mi się go żal, chłopak mnie kocha, a ja mam go gdzieś… No niezupełnie.
Weszliśmy do dość dużego budynku i skierowaliśmy się do mieszkania po lewej stronie.
Już na progu naskoczył na mnie Louis i mocno przytulił.
- Klaudzia! Tęskniłem! - wykrzyczał.
- Ja za tobą też, marcheweczko. - odparłam ze śmiechem.
Po chwili we trójkę usiedliśmy na kanapie przed telewizorem i włączyliśmy jakiś horror.
Jak zwykle cholernie się bałam, więc ciągle krzyczałam, a chłopcy się ze mnie śmiali.
Lokaty objął mnie ramieniem, a ja wtuliłam się w niego mocno.
Pod koniec filmu do mieszkania Larry’ego wpadł Niall.
- Louis, nie widziałeś gdzieś… - zaczął, ale przerwał gdy mnie zobaczył. Wszyscy spojrzeliśmy na niego. Blondyn popatrzył na rękę Harry’ego. W jego oczach widziałam ból.
- Styles! - krzyknął. - Jak mogłeś?! Myślałem, że się przyjaźnimy! A ty tak po prostu obmacujesz Klaudię! Dobrze wiesz, że ją kocham.
- Skoro tak bardzo ją kochasz, to czemu ją zostawiłeś?! Miałeś ją w dupie przez cały rok, a teraz nagle znowu ci na niej zależy! - Harry był wściekły, wstał i podszedł do niższego od siebie farbowanego blondyna.
- Dobrze wiesz, że manager nam zabronił! A ty to niby co? Przecież też się do niej nie odzywałeś! - Horan był coraz bardziej zdenerwowany.
- Ja się do niej nie odzywałem? Pfy! Utrzymywałem z nią kontakt przez cały ten czas. Nawet nie wiesz co ona przez ciebie przeszła! - Harold ciskał piorunami w stronę Nialla.
Niall w końcu nie wytrzymał i rzucił się na Styles’a, na co ten szybko zareagował i uderzył go tak mocno, że ten upadł i stracił przytomność.
- Czy wy jesteście normalni?! - krzyknęłam wściekła i kazałam gapiącemu się na tę scenkę Tomlinsonowi i Loczkowi zanieść blondyna do jego sypialni.
Cały czas siedziałam przy Niallowi. Chłopak ocknął się po około godzinie.
- Och, obudziłeś się. - mruknęłam, patrząc na niego.
- Klaudia, przepraszam. - powiedział zachrypniętym głosem i chwycił moją dłonią. Przeszedł mnie dreszcz, co Horan chyba zauważył.
- Ile razy masz jeszcze zamiar mnie przepraszać? - odparłam oschle.
- Dlaczego nie może być tak jak rok temu? - zapytał chłopak patrząc mi głęboko w oczy.
- Dlaczego?! Jeszcze się głupio pytasz?! Wszystko zjebałeś! To był najgorszy rok mojego życia. A ty myślisz sobie, że wszystko będzie dobrze?! Jesteś idiotą, Horan. - wykrzyczałam mu prosto w twarz. Chyba go to zabolało, bo odwrócił głowę, widziałam łzy w jego oczach.
- Boli? Cierpisz? Jeśli tak to się bardzo cieszę! Teraz widzisz jak to jest. - powiedziałam i udałam się w stronę wyjścia.
- Czekaj! - usłyszałam za sobą wołanie blondyna. - To, że mnie nienawidzisz nie znaczy, że pozwolę ci wrócić samej do domu. Może i jestem idiotą, ale idiotą, który cię kocha.
- Niall, przepraszam… - było mi wstyd za tą całą szopkę.
- Nie masz za co przepraszać. Powiedziałaś to co chciałaś powiedzieć. - odparł obojętnie i złapał mnie za rękę, ciągnąc po schodach.
Piętro niżej spotkaliśmy Harry’ego. Spojrzał na Horana złowrogo.
- Może cię odprowadzę? - zapytał mnie słodkim głosikiem.
- Jakbyś nie zauważył to ja ją odprowadzam. - odparł Niall.
- Wiecie co? Trafię do domu sama. Mam was obu dość. Jesteście przyjaciółmi, a ciągle się kłócicie. I to w dodatku przeze mnie. Gdybym was rok temu nie spotkała, to wszystko byłoby dużo prostsze. Udawajcie, że nigdy mnie nie poznaliście, że ja nie istnieję. Po prostu dajcie mi spokój, już wystarczająco skomplikowaliście mi życie, zresztą ja wam też. Cześć. - powiedziałam i wybiegłam na dwór.
Nie pobiegli za mną, może i lepiej.
Po przekroczeniu progu mieszkania, zsunęłam się po ścianie i zaczęłam ryczeć.
Właśnie zraniłam dwie bliskie memu sercu osoby. Myślałam, że tak będzie lepiej…


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

No i wakacje się już praktycznie skończyły ;< buuu Jak wam minęły te 2 cudowne miesiące wolne od szkoły? ;) Już w poniedziałek idę do nowej szkoły, do technikum, na profil technik hotelarstwa, więc życzcie mi powodzenia :D Zapraszam Was również na mój drugi blog o 1D i Bieberze we-both-need-to-wake-up :)

A teraz mniej miła kwestia:
Ciągle namawialiście mnie na powrót, żebym dodawała nowe rozdziały, a jak przyszło co do czego to macie mnie gdzieś, nie komentujecie, nic, kompletnie NIC, więc zastanówcie się czego chcecie.
Następny dodam po 20 komentarzach.

Jeśli chcecie być informowani o NN to zostawcie twittera lub gg w komentarzu.

PS. Pamiętajcie o ankiecie po prawej na górze! :D

niedziela, 5 sierpnia 2012

Część II Rozdział 1

10 lipca ponownie stanęłam na lotnisku Heathrow w Londynie. Znowu przyjechała po mnie ciocia, ale tym razem nie jechałyśmy do jej domu.
Zatrzymałyśmy się przed jasnożółtą kamienicą. Ciocia pokazała mi całe mieszkanie i najbliższą okolicę, a następnie pojechała do siebie.
Pewnie zastanawiacie się o co tu właściwie chodzi. Otóż przez całe wakacje będę mieszkać w mieszkaniu jej znajomych, którzy wyjechali na wakacje do rodziny do Polski.
Opłacało się to oszczędzanie przez kilka lat, teraz mogę sobie spędził prawie 2 miesiące na leniuchowaniu w Londynie.
Postanowiłam rozejrzeć się po okolicy na własną rękę. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam: KLIK. Wiedziałam, że gdzieś w tej okolicy powinien być Milkshake City – bar mleczny, w którym często pojawiali się One Direction. Chciałam tam iść, ale nie ze względu na nich, tylko dlatego, że uwielbiałam szejki i już od dawna pragnęłam tam się wybrać.
Taak, miałam totalnie gdzieś to głupie One Direction. Na początku myślałam, że nigdy się nie pozbieram, bo tym co mi zrobił ten palant, zwany Niallem Horanem, ale teraz wszystko się zmieniło. Jestem znowu tą samą radosną dziewczyną. Głównie dzięki ludziom, którzy byli przy mnie w tych trudnych chwilach.
Przez Internet poznałam chłopaka o imieniu Edward. Był dwa lata ode mnie starszy i mieszkał w Londynie. Nie znaliśmy się z reala, nawet nie wiedziałam jak wygląda, ale stał się moim prawdziwym przyjacielem. Opowiedziałam mu każdy szczegół mojego życia. O nim wiedziałam również bardzo dużo. Był dla mnie niezwykle ważny. Kochałam go ani nie jak brata, ani nie jak chłopaka. Coś pomiędzy tym. Mieliśmy w planie spotkać się w Londynie za kilka dni.
Gdy wychodziłam z MSC (Milkshake City) wpadłam na jakiegoś blondyna. Wypadł mi z ręki telefon, jemu też. Szybko podniosłam moją zgubę, która była identyczna jak jego i poszłam dalej. Nie patrzyłam na tego kolesia, ale po kilku metrach odwróciłam się. Chłopak stał na środku chodnika i się na mnie gapił z otwartą buzią. Cholera. To był Niall. Szybko odwróciłam się i pobiegłam do domu.
Wieczorem chciałam coś sprawdzić na telefonie, gdy popatrzyłam na tapetę, na którym widniało moje zdjęcie, zdałam sobie sprawę, że to nie jest mój telefon. To jest telefon Nialla.
Musiały nam się pomylić przy zderzeniu. Ale dlaczego on nadal ma moje zdjęcie na tapecie?! O co tutaj chodzi?! Nie zastanawiając się ani chwili dłużej, napisałam smsa na mój numer ‘Jeśli chcesz odzyskać swój telefon, bądź w Milkshake City o 21.’
Byłam jeszcze przed budynkiem, a już widziałam blondyna siedzącego przy jednym ze stolików, obracającego w ręce mój telefon. Niepewnie weszłam do środka i stanęłam obok niego.
- Cześć. Oto twój telefon. Oddaj mi mój. – powiedziałam podając mu białego iPhona.
- Klaudia? To naprawdę ty? – zapytał z niedowierzaniem.
- Tak, to naprawdę ja. A zresztą co cię to obchodzi? – odburknęłam, wyrywając mu z ręki mój telefon.
- Proszę cię, porozmawiaj ze mną. – prosił Horan.
- Niall, my nie mamy o czym rozmawiać. – odparłam i wyszłam z baru. Chłopak poszedł za mną.
- Klaudia, poczekaj, proszę! – krzyczał.
- Niall, nie rozumiesz, że nie mam ochoty z tobą gadać?! Zostaw mnie w spokoju! – wykrzyczałam wściekła i pobiegłam do domu.
Ledwo przekroczyłam próg mieszkania, zadzwonił mój telefon. Odruchowo odebrałam, nie patrząc na to kto dzwoni.
- Klaudia, proszę cię, wpuść mnie. Nie chcę żeby zjadły mnie tu fanki! – mówił znajomy mi głos. Rozłączyłam się. Jednak sumienie nie dawało mi spokoju. Zeszłam na dół i otworzyłam mu drzwi. Poszliśmy do kuchni.
- Chcesz herbaty, kawy, soku czy czegoś? – zapytałam z grzeczności.
- Herbatę poproszę. – odpowiedział wpatrując się we mnie. Peszyło mnie to. Po kilku minutach siedzieliśmy na kanapie w salonie, w ciszy popijając herbatę.
- Więc o czym chciałeś ze mną porozmawiać? – zaczęłam rozmowę. – Chcesz mi powiedzieć, że nic nigdy nas nie łączyło i że nie chcesz mnie znać? Sorry, ale to już wiem.
- Klaudia, przepraszam. Przepraszam za wszystko.
- Myślisz, że jedno głupie przepraszam wystarczy?! Wiesz co ja przeszłam przez ostatnie miesiące?! Nie, nie wiesz, bo miałeś mnie w dupie! – krzyczałam wściekła. Niall przyciągnął mnie do siebie i przytulił. W jego ramionach czułam się bezpiecznie. Sama nie wiem dlaczego, przecież to zwykły dupek. Odepchnęłam go i odsunęłam się na drugi koniec kanapy.
- Nie dotykaj mnie. – mruknęłam.
- Klaudia… Pozwól mi to wszystko wytłumaczyć. – poprosił blondyn, na co ja tylko kiwnęłam twierdząco głową.
- Naprawdę cię kochałem, zresztą nadal kocham. Ta wiadomość to było jedno wielkie kłamstwo. Mój manager kazał mi wybierać pomiędzy tobą, a zespołem. Wybrałem zespół, bo nie chciałem zawieść chłopaków i fanów. Nie chciałem cię stracić, ale nie miałem wyboru. Przepraszam. […] – powiedział chłopak, a po jego twarzy spłynęła jedna samotna łza.
Chciałam ją otrzeć, ale nie mogłam ruszyć ręką. Bałam się. Wyszeptałam tylko ciche ‘przepraszam’ i odwróciłam głowę w drugą stronę.
Niall chciał mnie przytulić, ale go odepchnęłam.
- Lepiej będzie jeśli już pójdziesz. – szepnęłam.
- Przepraszam, że to wszystko zniszczyłem, ale nadal cię kocham. – powiedział i opuścił moje tymczasowe mieszkanie.
Kilka minut później podeszłam do okna, lubiłam patrzeć na miasto nocą. Wyjrzałam przez okno i zamarłam. W pobliskim parku jacyś dwaj kolesie bili innego. Nie wiem jakim cudem wstąpiła we mnie taka odwaga, ale pobiegłam tam.
- Zostawcie go! – krzyknęłam. Napastnicy spojrzeli w moim kierunku i głupkowato się zaśmiali.
- Dziewczynko, lepiej wracaj do domu, zanim stanie ci się krzywda. – powiedział jeden z nich po polsku.
- Morda w kubeł. Gliny zaraz tu będą, więc lepiej zostawcie tego chłopaka i spadajcie. – odpowiedziałam po polsku. Chłopaczkom zrzedły miny.
- Taa jasne, już ci wierzymy. – odparł drugi. Jak na zawołanie usłyszeliśmy syreny policyjne.
- O kurwa. – powiedzieli równo.
- Oddajcie to co mu zabraliście, to was nie wsypię. – powiedziałam i wyciągnęłam rękę w ich kierunku. Oddali mi telefon i portfel poszkodowanego i uciekli. Marni z nich bandyci. Nawet się nie zorientowali, że policja jechała w zupełnie innym kierunku.
Podeszłam do chłopaka leżącego na ziemi. Był ledwo przytomny. W parku było ciemno, ale dostrzegłam jego twarz. To był Niall. Cholera, ten chłopak jest wszędzie!
Zabrałam jego telefon i wykręciłam numer Zayna.
- Halo? - usłyszałam zaspany głos Malika.
- Hej Zayn, tu Klaudia. Przyjdź szybko do parku obok waszego domu! - wykrzyczałam do słuchawki.
- Co? Klaudia? Jesteś w Londynie? - chłopak nie krył zdziwienia.
- Nie ważne, po prostu tu przyjdź! - powiedziałam i się rozłączyłam.
Po kilku minutach obok mnie zjawił się mulat. Gdy zobaczył Nialla leżącego na ziemi, zapytał co się mu stało. Opowiedziałam mu całą historię.
Zayn postanowił, że pojedziemy z nim na pogotowie. Pobiegł po samochód, do którego wpakowaliśmy Horana.
Na pogotowiu okazało się, że Niall ma skręconą prawą rękę.
(…)
Gdy podjechaliśmy pod dom chłopaków, rzuciłam krótkie ‘cześć’ i szybko odeszłam.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Z góry przepraszam za wszelakie błędy.

Następny dodam po 18 sierpnia, gdyż jutro wyjeżdżam.

Jeśli czytacie, to zaznaczajcie TAK w ankiecie na górze po prawej :D

Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach zostawcie tt lub gg w komentarzu.

Zapraszam na mój drugi blog we-both-need-to-wake-up , niedawno dodałam kolejny rozdział.

Jak się Wam nudzi to możecie pytać na formspring'u albo po prostu napisać do mnie na twitterze .

Dziękuję za wszystkie komentarze i życzę udanej drugiej połowy wakacji :)

Xoxo, Dusia.