czwartek, 1 listopada 2012

Część II Rozdział 3

Przez następne dwa dni w ogóle nie wychodziłam z domu, praktycznie nic nie jadłam. Jednak trzeciego dnia postanowiłam udać się do TESCO.
Wyciągałam akurat rękę po mleko gdy poczułam rękę innej osoby.
- Przepraszam. - mruknęłam nie patrząc na tego kogoś i wzięłam inny karton.
- Nie, to ja przepraszam. - odpowiedział znajomy głos. Popatrzyłam w bok i zobaczyłam burzę loków. Nasze spojrzenia się spotkały, jednak Harry nic już nie powiedział i po prostu odszedł. Nie ma się co dziwić, przecież sama tego chciałam. Chciałam żeby mnie ignorował, żeby udawał, że mnie nie zna. Ale jednak zabolało mnie to. Jaka ze mnie jest idiotka.
Wieczorem usłyszałam dzwonek do drzwi. Zeszłam otworzyć, a w drzwiach ukazały mi się trzy znajome postacie.
- Możemy wejść? - zapytał Louis.
Skinęłam tylko głową i wpuściłam ich do środka.
- Chcecie się czegoś napić? - zapytałam z grzeczności.
- Nie przyszliśmy tutaj pić, tylko z tobą porozmawiać. - odparł Liam.
Zaprosiłam ich do salonu, chłopcy rozsiedli się na kanapie, a ja usiadłam na fotelu.
Czułam się trochę niezręcznie.
- Nie bój się. Nic ci nie zrobimy. - Zayn posłał mi ciepły uśmiech, ale ja nadal byłam zestresowana.
- Myślę, że wiesz, że złamałaś serce Niallowi i Harry’emu… - zaczął powoli Louis.
- Wszyscy będziecie mi to wypominać?! Myślicie, że było mi łatwo im to powiedzieć?! Nie tylko oni mają złamane serca. Obaj są dla mnie ważni, nie mogę wybierać. Nie chcę niszczyć ich przyjaźni. Uznałam, że będzie lepiej jeśli zniknę z ich życia. - powiedziałam gorzko i skuliłam się w fotelu.
- Tak nie będzie lepiej. Zarówno Niall jak i Harry coś do ciebie czują. Jesteś pierwszą dziewczyną, w której zakochali się oboje jednocześnie. Nie możemy patrzeć jak cierpią. - powiedział Liam, wpatrując się w ścianę.
- Więc mamy do ciebie pewną propozycję… - uśmiechnął się Louis.
Popatrzyłam na niego pytająco. Jak oni coś wymyślą, to strach się bać.
- Jutro lecimy do Los Angeles na tydzień. - powiedział mulat.
- A co niby ja mam do tego? - zapytałam zdziwiona.
- Polecisz z nami. - odparł Louis.
- Że co proszę?! - nie dowierzałam jego słowom.
- Polecisz z nami do LA. Spędzimy razem trochę czasu. Dobrze wiesz, że cię bardzo lubimy, nie chcemy cię stracić. A może akurat zaiskrzy coś między tobą a którymś z nich. - stwierdził Liam.
- Taa, a jakoś przez prawie rok mieliście mnie w dupie. Raczej nie skorzystam. - odparłam.
- Dobrze wiesz, że manager zabronił nam się z tobą kontaktować.
- Cholera, a co mnie obchodzi wasz powalony manager. Nie jesteście robotami, macie swój mózg. Gdybyście chcieli to byście się ze mną skontaktowali, albo chociaż wyjaśnili całą tą popapraną sytuację! - byłam coraz bardziej wściekła.
Zayn wstał i po prostu mnie przytulił.
- Przepraszamy. - odparł i pocałował mnie w głowę.
- Dobra, jadę z wami do tego durnego LA. Ale jeśli coś mi się nie spodoba, to od razu wracam do Anglii. - stwierdziłam.
- Okej, umowa stoi. Bądź gotowa jutro o 5 rano. Ale nic nikomu nie mów. - powiedział Liam i opuścili moje mieszkanie.
Poszłam do swojej sypialni i wyszłam na balkon.
W tym momencie zobaczyłam spadającą gwiazdę.
Pomyślałam życzenie. Oby się spełniło.



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Heej.
Nie dodawałam nic przez 2 miesiące, za co baaaaardzo PRZEPRASZAM!
Naprawdę nie mam czasu na blogi, tylko szkoła, szkoła i szkoła...

A co do rozdziału to wiem, że jest beznadziejny.
Następny będzie lepszy, no taką mam nadzieję.

Zapraszam na KLIK

PAMIĘTAJCIE O SONDZIE NA GÓRZE PO PRAWEJ STRONIE.

6 komentarzy:

  1. Wreszcie !!
    Nie gadaj, że beznadziejny bo jest świetny troche kròtki ale okey. czekam na nn
    <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział fajny, tylko trochę krótki ;D mam nadzieję, że następny będzie dłuższy ;pp nie no żartuję, pisz tak jak będziesz miała wenę! <33

    OdpowiedzUsuń
  3. O matko! Doczekałam się! Aż nie mogę uwierzyć :) Super! Może i rozdział krótki, ale jest dla mnie zapowiedzią czegoś fajnego. Mam nadzieję, że jakoś wyskrobiesz trochę czasu i nie każesz znów czekać nam dwa miesiące na kolejny, bo już się nie mogę doczekać jak tam się między nimi poukłada... I czy zaiskrzy ;) Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.

    @KateStylees
    http://1d-my-little-mystery-girl.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie jest beznadziejny.. jest bosski!
    I do tego ta spadająca gwiazda. <3
    Cieszę się, że znowu piszesz! ;)
    Naprawdę lubię czytać Twoje opowiadania.. ;3
    ten wyjazd to świetny pomysł!
    A z tą szkoła to wiem, sama ledwo znajduje czas na dwa dodatkowe wdechy w ciągu tygodnia. ;/

    Andziaaaa. ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. jestem ciekawa czy będziesz dalej pisać na tym blogu. czy bedzie dalej o tej spadającej gwieździe. ? odpowiedz. prosze. 39354408 gg

    OdpowiedzUsuń